Archiwa tagu: ZSRR

Niezwykły papież

Dzisiaj obchodzimy wspomnienie św. Jana XXIII. Został on beatyfikowany w roku wielkiego jubileuszu, a kanonizowany w Niedzielę Miłosierdzia 2014 wspólnie z Janem Pawłem II – i jest równie wybitną postacią jak on.

Sędziwy kardynał Roncalli miał być papieżem przejściowym – okazało się jednak, że dokonał przełomu. Pochodził z biednej rodziny i mimo że był doświadczonym dyplomatą, zerwał z etykietą, starając się być po prostu ludzkim… i Bożym. To on również zwołał sobór watykański II, który wniósł w Kościół nowego Ducha.

W czasach zimnej wojny Jan XXIII nie opowiedział się po żadnej ze stron. Umiał dostrzec to, co wartościowe także w bloku wschodnim. Owocem tego była encyklika „Pacem in terris” czyli „O ustanowieniu powszechnego pokoju w prawdzie, sprawiedliwości, miłości i wolności„. Wyrazem tej postawy była także jego mediacja podczas kryzysu kubańskiego, która prawdopodobnie uratowała świat przed wojną atomową.

„Dobry papież” napisał jeszcze jedną encyklikę – „Mater et magistra” na temat „Chrześcijaństwa i postępu społecznego”. Opowiedział się w niej za „trzecią drogą” – pośrednią między kapitalizmem a socjalizmem. Podkreślał rolę równowagi w różnych aspektach życia, doceniał wartość pracy na roli i apelował do bogatych o dzielenie się zasobami z biedniejszymi.

Chociaż Jan XXIII sprawował najwyższy urząd tylko 5 lat, to zdobył sobie serca ludzi na całej kuli ziemskiej – nie tylko katolików (obecnie jest on czczony oficjalnie także przez Kościoły protestanckie). Pozostaje on dla nich wzorem prostoty, która pozwala działać Łasce, a przez to – świadkiem Boga we współczesnym świecie.

Supermocarstwo

W „Nowej encyklopedii powszechnej PWN” z połowy lat 90. czytamy:

Po rozpadzie ZSRR i obozu komunistycznego S[tany] Z[jednoczone], ze względu na swój potencjał militarny, gosp[odarczy], intelektualny, poziom cywilizacyjny i pozycję polit[yczną], stały się jedynym supermocarstwem. (t. 6, s. 22)

Jednak świat się zmienia; jak pokazuje historia, imperia nieustannie powstawały i upadały. Obecnie na horyzoncie pojawiają się aż dwaj konkurenci dla USA: integrująca się Unia Europejska i rozwijające się Chiny.

Najbardziej miarodajnym wskaźnikiem potęgi jest PKB (według parytetu siły nabywczej). Z około 100 bilionów $, jakie rocznie wytwarza świat, połowa przypada na te trzy państwa, rozkładając się pomiędzy nie mniej więcej równomiernie. Indie i Japonia zostają wyraźnie w tyle (choć te pierwsze systematycznie odrabiają dystans).

Hegemonia USA została zatem zakwestionowana; widać to zresztą ostatnio na wielu płaszczyznach. Polacy mogą się na to obrazić, ale z drugiej strony powinni się cieszyć, bo przecież odgrywają w UE pierwszoplanową rolę. Poza tym Chiny są coraz mniej komunistyczne, a coraz bardziej chrześcijańskie.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na zdumiewająco słabą pozycję Rosji. Jej PKB jest kilkakrotnie niższe od liderów, porównywalne z Niemcami, Francją czy Wielką Brytanią. Jest ona wprawdzie potęgą surowcową (w końcu rozpościera się przez pół globu) i militarną (choć jej armia jest przestarzała), ale to jednak za mało. Nie powinniśmy się jej bać.

W ciągu zaledwie jednego pokolenia układ sił zupełnie się zmienił. Ale historyka to nie dziwi. Mocarstwa przemijają, a Kościół trwa na wieki.