Archiwa tagu: zakon

Życie konsekrowane

Przedwczoraj obchodziliśmy święto Ofiarowania Pańskiego, które upamiętnia oddanie przez Maryję i Józefa nowonarodzonego Jezusa Bogu. Jest to zarazem Światowy Dzień Życia Konsekrowanego.

Oddanie się Bogu to zadanie nas wszystkich. Wielu dokonuje tego przez rodzinę i pracę, które pośrednio także są nakierowane na służbę Jezusowi. Można realizować powołanie do świętości w ten sposób, ale niektórzy czują w swoim sercu pragnienie do jeszcze pełniejszego poświęcenia się budowaniu Kościoła. Są to właśnie osoby konsekrowane w ścisłym znaczeniu tego słowa.

Różne są formy życia konsekrowanego. Pierwszą chronologicznie byli pustelnicy, czyli eremici. W VI wieku powstał zakon benedyktyński z hasłem Módl się i pracuj. W stuleciu XIII popularni stali się mendykanci, czyli Zakon Kaznodziejski (dominikanie) i Bracia Mniejsi (franciszkanie), żyjący w miastach. W XVI wieku czołową pozycję przejęli czynni jezuici i kontemplacyjni karmelici. Następnie powstało wiele innych zakonów męskich i żeńskich, a w ostatnich dekadach – instytuty świeckie, czyli osoby ślubujące ewangeliczne ubóstwo, czystość i posłuszeństwo, ale żyjące w świecie.

Dużo jest charyzmatów. Każdy z nas musi rozeznać, jaki jest dla niego najlepszy. Każdy powinien sam to wiedzieć najlepiej, bo nikt nie zna nas tak dobrze jak my. Co nie oznacza, że nie warto zasięgać rady, zwłaszcza osób duchownych. Warto modlić się w tej intencji. I nawet jeśli naszą drogą nie będzie życie konsekrowane, to całe nasze życie powinno, w ten czy inny sposób, być poświęcone Bogu.

PS: Warto podkreślić, że życie konsekrowane w ścisłym znaczeniu jest znacznie doskonalsze. W dniu śmierci Józefa Piłsudskiego Jezus powiedział do św. Faustyny: Te gwiazdy to są dusze wiernych chrześcijan, a księżyc to są dusze zakonne. Widzisz, jak wielka różnica światła jest między księżycem a gwiazdami, tak w niebie jest wielka różnica między duszą zakonną a wiernego chrześcijanina. […] Prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w pokorze. (Dzienniczek 424)

Michał Sopoćko – apostoł miłosierdzia

Dzisiaj przypada 10. rocznica beatyfikacji Michała Sopoćki. Co wiemy o tej wybitnej postaci i czego nas ona uczy?

Urodził się on w 1888 na Wileńszczyźnie. Po święceniach kapłańskich pracował na Uniwersytecie Stefana Batorego. Był też spowiednikiem Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia i kierownikiem duchowym siostry Faustyny. Po wojnie mieszkał w Białymstoku. Zmarł w roku 1975.

Bł. Michał Sopoćko był nie tylko kierownikiem św. Faustyny Kowalskiej, ale również jej współpracownikiem w dziele szerzenia czci dla nieskończonej Dobroci. To on doprowadził między innymi do namalowania obrazu miłosierdzia Bożego i wydrukowania broszur z koronką. Założył też Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego i napisał książkę Miłosierdzie Boga w dziełach Jego.

Św. Faustyna uważała Sopoćkę za wzór do naśladowania. Pisała w Dzienniczku, że jest on cierpiący, ale niewiele ma Pan takich dusz (Dz. 838). Kapłan ten to wielka dusza, która po brzegi wypełniona Bogiem (Dz. 1238). Za jego staraniem nowe światło zajaśnieje w Kościele Bożym dla zbawienia dusz. […] Takiej wierności dla Boga, jaką się ta dusza odznacza, nie spotkałam (Dz. 1390). Ta dusza, tak pokorna, umiała wytrzymać wszystkie burze i nie zniechęciła się przeciwnościami, ale wiernie odpowiedziała wezwaniu Bożemu.

I sam Jezus powiedział: Jest to kapłan według serca Mojego; miłe mi są wysiłki jego. […] Przez niego rozsiewam pociechy dla dusz cierpiących, udręczonych; przez niego upodobało Mi się rozgłosić cześć do miłosierdzia Mojego (Dz. 1256). Myśl jego jest ściśle złączona z myślą Moją, a więc bądź spokojna o dzieło Moje; nie dam mu się pomylić, a ty nic nie czyń bez jego pozwolenia (Dz. 1408).

Cieszmy się zatem, że Bóg dał sekretarce miłosierdzia i nam takiego świętego człowieka. Chciejmy osiągnąć doskonałość taką jak on. Pomimo trudności przyniesie to nam i innym wielką radość.