Archiwa tagu: szczęście

Dobroć Boża w stworzeniu świata

Bóg jest nieskończoną dobrocią. Ta dobroć przejawia się we wszystkich Jego dziełach i jest tak ogromna, że nigdy nie wyczerpiemy tego tematu. Spróbujmy więc zatrzymać się chociaż na jednym wątku – weźmy na przykład dzieło stworzenia.

Biblijny opis stworzenia świata kończy się słowami: A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre (Rdz 1,31). Św. Faustyna zaś pisze: O Boże, jak hojnie rozlane jest miłosierdzie Twoje, a wszystko to uczyniłeś dla człowieka. O, jak bardzo musisz kochać tego człowieka, kiedy Twa miłość tak czynna dla niego. O Stwórco mój i Panie, wszędzie widzę ślady Twej ręki i pieczęć Twego miłosierdzia, które otacza wszystko, co jest stworzone (Dz. 1749).

W Dzienniczku czytamy również: Żaden umysł nie zgłębi tajemnic miłosierdzia Twego, o Boże, ani anioł, ani człowiek. Zdumiewają się aniołowie nad tajemnicą miłosierdzia Bożego, ale Go pojąć nie mogą. Wszystko, co wyszło z rąk Stwórcy, zamknięte jest w tajemnicy niepojętej, to jest we wnętrznościach Jego miłosierdzia. Gdy to rozważam, duch mój ustaje, w radości serce się rozpływa. (Dz. 1553)

Ateiści lubią jednak podkreślać, że na świecie istnieje zło. Trzeba więc zaznaczyć, że rzuca się nam ono w oczy właśnie dlatego, że jest odstępstwem od normy. Poza tym, chociaż zło nie pochodzi od Boga, to także ono jest poddane Jego wszechmocnej dobroci.  Prawdziwe jest powiedzenie: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Z kolei Biblia uczy nas: Wiele zamierzeń jest w sercu człowieka, lecz wola Pana się ziści. (Prz 19,21)

Warto tu przytoczyć inne jeszcze słowa św. Faustyny: Dziś daje mi Pan Jezus świadomość samego siebie i swojej najczulszej miłości i opieki nade mną – w głębokim zrozumieniu, jak wszystko jest zależne od woli Jego, jak dopuszcza niektóre trudności jedynie dla naszej zasługi, aby się jawnie okazała wierność nasza, a przy tym udzieliła mi się moc do cierpień i zaparcia siebie. (Dz. 1409)

I dalej:  Kiedy prosiłam Pana, aby raczył wejrzeć na pewną duszę, która tak walczy sama jedna przeciw wielu trudnościom, w jednej chwili dał mi Pan poznać, że wszyscy są jako proszek pod stopą Jego. – A więc nie trap się, widzisz, że oni sami z siebie nic nie mogą, a jeżeli im pozwalam jakoby tryumfowali, czynię to dla niezbadanych wyroków swoich. – Wielkiego doznałam uspokojenia, widząc, jak wszystko jest zależne od Pana. (Dz. 1610)

Stworzenie świata to tylko jeden przykład Bożej dobroci. Jej pełnia objawiła się nie w Starym Testamencie, ale dopiero w Jezusie Chrystusie. Ale to już inna historia…

Istota chrześcijaństwa

Wielki Piątek upamiętnia wydarzenie, które ma centralne znaczenie dla świata. Na co dzień jesteśmy zasypywani rzeczami drugorzędnymi – także tymi religijnymi. W tym natłoku często tracimy z oczu główny cel, dlatego warto z pewnością wyjaśnić, na czym on właściwie polega.

Pewnego razu nauczycielka w liceum zadała pytanie: Jak jednym zdaniem streścić chrześcijaństwo? Bez wahania odpowiedziałem: Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Tak genialna intuicja potwierdzałaby istnienie Ducha św., bo chociaż jest to formuła katechetyczna, to trzeba było wybrać ją spośród innych (jest to faktycznie najważniejsza z tzw. głównych prawd wiary).

O to właśnie chodzi: Jezus ofiarował swoje życie, żeby wyprosić dla nas wszystkich wieczne szczęście. Jest to zarazem największe poświęcenie i największe dobrodziejstwo. A więc największa miłość. To nie żaden frazes, tylko brutalna rzeczywistość. Chrystus pozwolił nam dokonać odkrycia na miarę stu Nobli: on = dobro = Bóg.

Co z tego wynika w praktyce? Po pierwsze, mamy mu zaufać. Wtedy poprosimy go o przebaczenie, a on nam tego na pewno nie odmówi. Po drugie, powinniśmy mu się odwdzięczać. Jak? Pomagając ludziom tak jak on. Wtedy on też będzie szczęśliwy.

Ta elementarna prawda ma fundamentalne znaczenie nie tylko w wielki Piątek i nie tylko w Roku Miłosierdzia, ale zawsze i wszędzie. Nie zapominajmy o niej, ale przeciwnie – przekazujmy ją każdemu słowem i czynem.