Archiwa tagu: Rosja

Od przełęczy do wzgórza

 

Autor: Cyclingralph – praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=40966805

Zaczął się sezon kolarski. Kibice tego sportu wiedzą, że we Francji – gdzie odbywają się największe wyścigi – przełęcz to col. Ale skąd się właściwie wzięło to słowo?

Okazuje się, że jak przystało na język romański, etymologia jest łacińska. Starożytni mianem collum określali szyję, która zresztą po francusku nazywa się podobnie – cou, a po włosku i hiszpańsku – collo/cuello.

Z kolei Anglicy i Hiszpanie mówią na przełęcz pass/paso. Wyraz ten także pochodzi z łacińskiego, a konkretnie od passus – krok. Stąd też biorą się czasowniki pass/pasar – przechodzić oraz polskie pasaż.

Rzymianie mieli jeszcze jedno słowo podobne do collum, a mianowicie collis (wzgórze). Z tego korzenia wyrosło włoskie colle, hiszpańskie colina i francuskie colline (wszystkie znaczą to samo). Dalekim krewnym jest też angielskie hill, litewskie kálnas czy rosyjskie холм.

Warto dodać, że od tego ostatniego pochodzi nazwa miasta Chełm. Do XIX wieku mieszkali tam bowiem Rusini. Przeszli oni jednak na katolicyzm rzymski, żeby uniknąć losu grekokatolików z reszty zaboru rosyjskiego, których podporządkowano patriarchatowi moskiewskiemu. W ten sposób rusyfikacja przyniosła efekt przeciwny do zamierzonego, rozszerzając zasięg polskości do linii Bugu.

Tak czy inaczej, poznanie etymologii pozwala nauczyć się wielu języków naraz. A każdy może to zrobić na Wikisłowniku.

Supermocarstwo

W „Nowej encyklopedii powszechnej PWN” z połowy lat 90. czytamy:

Po rozpadzie ZSRR i obozu komunistycznego S[tany] Z[jednoczone], ze względu na swój potencjał militarny, gosp[odarczy], intelektualny, poziom cywilizacyjny i pozycję polit[yczną], stały się jedynym supermocarstwem. (t. 6, s. 22)

Jednak świat się zmienia; jak pokazuje historia, imperia nieustannie powstawały i upadały. Obecnie na horyzoncie pojawiają się aż dwaj konkurenci dla USA: integrująca się Unia Europejska i rozwijające się Chiny.

Najbardziej miarodajnym wskaźnikiem potęgi jest PKB (według parytetu siły nabywczej). Z około 100 bilionów $, jakie rocznie wytwarza świat, połowa przypada na te trzy państwa, rozkładając się pomiędzy nie mniej więcej równomiernie. Indie i Japonia zostają wyraźnie w tyle (choć te pierwsze systematycznie odrabiają dystans).

Hegemonia USA została zatem zakwestionowana; widać to zresztą ostatnio na wielu płaszczyznach. Polacy mogą się na to obrazić, ale z drugiej strony powinni się cieszyć, bo przecież odgrywają w UE pierwszoplanową rolę. Poza tym Chiny są coraz mniej komunistyczne, a coraz bardziej chrześcijańskie.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na zdumiewająco słabą pozycję Rosji. Jej PKB jest kilkakrotnie niższe od liderów, porównywalne z Niemcami, Francją czy Wielką Brytanią. Jest ona wprawdzie potęgą surowcową (w końcu rozpościera się przez pół globu) i militarną (choć jej armia jest przestarzała), ale to jednak za mało. Nie powinniśmy się jej bać.

W ciągu zaledwie jednego pokolenia układ sił zupełnie się zmienił. Ale historyka to nie dziwi. Mocarstwa przemijają, a Kościół trwa na wieki.