Archiwa tagu: postęp

Papież, który został lewakiem

Dziś mijają trzy lata od wyboru Jorge Mario Bergoglio na biskupa Rzymu. W tym czasie dał się on poznać jako charyzmatyczny lider. Na czym polega jego wyjątkowość? Najkrócej mówiąc, chodzi o jego „lewicowość”.

W większości krajów scena polityczna dzieli się na tych, którzy chcą zachować istniejący porządek kulturowy i gospodarczy, czyli prawicę, oraz obóz przeciwny. Podział ten i sam termin ukształtował się podczas rewolucji francuskiej. Nawiasem mówiąc, w Polsce sytuacja wygląda inaczej: w sejmie nie ma ani klasycznych partii prawicowych (chadeckich), ani lewicowych (socjalistycznych). Ponadto trzeba podkreślić, że schematy te mają charakter nie tylko państwowy, ale również społeczny. W niniejszym artykule skupiam się właśnie na światopoglądzie i wynikających z niego działaniach, a nie na kwestiach wyborczych.

A zatem Franciszek popiera zmiany: z jednej strony liberalizację doktryny, a z drugiej – wyrównywanie szans. Przy czym trzeba zaznaczyć, że jego „lewo” ma charakter względny: jest on po prostu mniej prawicowy niż zwykło się o to podejrzewać osoby religijne, ale obiektywnie sytuuje się mniej więcej w centrum tego spektrum. Nie jest on zatem zwolennikiem rewolucji, ale ewolucji. I dobrze, bo przełamuje to szkodliwy stereotyp, wedle którego chrześcijanin to „prawak”. Bergoglio jest wierny Duchowi, a nie literze. Nie jest ideologiem, ale realistą. I to jego wielka zaleta.

Życzmy więc Franciszkowi, żeby udało mu się zreformować Kościół, przywracając go na pozycje „centrowe”, aby w ten sposób wspólnota ochrzczonych była gotowa do reformowania świata, zgodnie z pojawiającymi się nieustannie wyzwaniami.

Rewolucja Franciszka?

Wkrótce miną dwa lata od wyboru Jorge Mario Bergoglio na papieża. Media jak zwykle robią sensację i lubią mówić o przewrocie, jaki ma przynieść to wydarzenie. Kościół to jednak nie miejsce na rewolucje, bo jest on z natury dobry; można natomiast i trzeba wskazywać na jego nieustanną ewolucję.

Oczywiście każda głowa Kościoła jest inna, wnosząc na najwyższy urząd świata swoje cechy osobiste. Franciszek, podobnie jak św. Jan XXIII i JP2, należy do osobowości wyrazistych, kontrastując przy tym pod wieloma względami z Benedyktem. Są to jednak różnice zewnętrzne, nie zmieniające istoty rzeczy. To, że Bergoglio pochodzi z Ameryki Łacińskiej, ma wpływ np. na jego spontaniczny sposób mówienia i bycia; przejawia się także w poglądach na pewne sprawy, jak chociażby w kontrowesyjnym przywoleniu na uderzenia pięścią kogoś, kto obrazi naszą matkę. Również jego idée fixe – ubóstwo – wynika z tego, że ten region świata ma niższe PKB (miara bogactwa) i wyższy współczynnik Giniego (miara nierówności) niż Europa. Należy jednak wątpić, by te kulturowe nawyki obecnego papieża spowodowały zasadniczą reorientację katolicyzmu. Tym bardziej, że jak on sam przyznaje, jego pontyfikat raczej nie będzie zbyt długi.

Większe znaczenie może mieć to, że Franciszek uchodzi za liberała, co wiąże się z jego przynależnością do jezuitów. Tutaj jednak również nie ma co liczyć na wywrócenie Kościoła do góry nogami. Dogmaty pozostają nienegocjowalne, natomiast cała otoczka ulegała od zawsze modyfikacjom. Tempora mutantur; nos et mutamur in illis. Świat stawia przed nami ciągle nowe wyzwania. Dziś bardziej niż kiedykolwiek aktualne są słowa, które lubił powtarzać już św. Ambroży: Litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia (2 Kor 3,6; por. Rz 7,6). A już zwłaszcza Towarzystwo Jezusowe ma w swoim modo de proceder, jak to mawiał jego święty ojciec założyciel Ignacy Loyola, życie z podniesioną nogą, czyli stałą gotowość do zmiany.

Zarówno rewolucja, jak i konserwatyzm nam zatem nie grożą. Franciszek ma po prostu swój styl, którym ubogaca Kościół. Nie jest to nic nowego, że ze swego skarbca wydobywamy rzeczy nowe i stare (Mt 13,52).