Archiwa tagu: Polska

Marsz fanatyków

W dniu Zesłania w wielu miastach odbywa się Marsz dla Życia i Rodziny. Niestety – z Duchem św. nie ma on nic wspólnego.

Wywodzący się z Polski ruch pro-life jest jedną z najczarniejszych kart w dziejach Kościoła. Polega on na prymitywnej interpretacji 5. i 6. przykazania przy perwersyjnym powoływaniu się na Jezusowe prawo miłości. Te szczytne hasła, doprowadzone do absurdu, w ustach fundamentalistów stają się okrutne. Narzekamy, że muzułmanie bywają terrorystami, ale chrześcijanie też mają swoich wojujących bioetyków.

Rygoryzm moralny jest stałą pokusą religii, ale w istocie stanowi jej zaprzeczenie. Prawdziwy Bóg jest zbawicielem, a nie despotą. Nie wolno straszyć piekłem za rzeczy, które są co najwyżej grzechem lekkim. Inaczej prowadzimy do rozpaczy, która jest przeciwieństwem wiary.

Pomódlmy się dzisiaj, aby Paraklet oświecił tych faryzeuszów, którzy ośmieszają Boga i dręczą bliźnich.

Lodowate serca chrześcijan

W ostatnim czasie wiele mówi się o „kryzysie migracyjnym”.  Tak naprawdę nie polega on jednak na tym, że uchodźcy przybywają do Europy, ale na tym, że my nie chcemy ich wpuścić. Innymi słowy, to nie przyjmowanie Arabów zagraża naszej tożsamości; to właśnie ich nieprzyjmowanie jest oznaką dechrystianizacji, bo miłosierdzie stanowi istotę nauczania i życia Chrystusa.

Sytuacja Syryjczyków jest dramatyczna. Oni potrzebują pomocy natychmiast, Ale my wolimy mędrkować, osądzać i wymyślać wymówki. Trzeba przyznać, że jesteśmy żałośni.

Malutki Liban przyjął milion uchodźców z tego kraju, który w wyniku wojny został dosłownie zrównany z ziemią. Czym byłby ten sam milion dla półmiliardowej Unii? Czy 0,2% wywróci naszą strukturę etniczną lub religijną? Czy aby niezdrowe emocje nie zaciemniają nam czasem umiejętności dokonywania rachunków matematycznych na poziomie szkoły podstawowej?

Nie dajmy się nabrać na rasistowskie teorie spiskowe, wedle których jacyś tajemniczy terroryści dokonują na nas planowej inwazji. Jest odwrotnie – ci ludzie właśnie uciekają przed Państwem Islamskim; wśród nich jest zresztą wielu chrześcijan. „Nie lękajcie się” – to wezwanie papieża Polaka. Również Franciszek jednoznacznie apeluje o pomoc, zwłaszcza w tej sytuacji.

Podczas II wojny światowej ogromne rzesze Polaków, które ewakuowały się przez Morze Kaspijskie z ZSRR, zostały gościnnie przyjęte przez muzułmanów, a niektórzy nasi rodacy zamieszkali nawet w pałacach. Później zresztą, mimo dobrych warunków, wyjechali oni do bogatszych krajów, i tam też powitano ich z otwartymi ramionami. Czy nas, chrześcijan – co więcej, tych którzy otrzymaliśmy od Boga misję głoszenia światu miłosierdzia – naprawdę nie stać na podobny gest, i to właśnie wobec tych, którym to zawdzięczamy?

Syryjczycy koczują w krajach ościennych w fatalnych warunkach i nic dziwnego, że część z nich podejmuje wielki trud wędrówki w daleki świat. Nasze działania muszą być zdecydowane. Po pierwsze, musi to być wsparcie humanitarne dla Turcji i innych państw regionu. Po drugie – ratowanie tych, którzy toną na morzu. I w końcu – udzielanie szczerej, ciepłej, rodzinnej gościny wszystkim ludziom szukającym ratunku – bez względu na wiek, płeć czy wyznanie.

Litość to nie słabość ani naiwność, ale boska siła i mądrość. Obyśmy nie usłyszeli kiedyś od Jezusa, któremu mówimy „Panie, Panie”: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie” (Mt 25,41-43).

Przeddzień wyborów

W październiku, w związku ze zbliżającą się elekcją, przeżyliśmy wielki wysyp sondaży. Oto ich średnia:

październik

Zmiany w porównaniu z wrześniem nie są duże, ale trzeba pamiętać, że w obecnej sytuacji każdy procent jest na wagę złota. Przede wszystkim więc znów stracili liderzy, a zyskali – mniejsi gracze. Zwycięzcą wyborów będzie oczywiście prawica, choć obóz rządzący też ma niezły wynik. Do sejmu dostaną się ponadto lewica, liberałowie i enigmatyczny ruch rockmana. Prawdopodobnie uda się to również ludowcom, natomiast znacznie trudniej będzie korwinistom. Za największego szczęściarza mogą uchodzić socjaliści, bo jeszcze miesiąc temu ich parlamentarny byt stał pod wielkim znakiem zapytania.

Jaki będzie nowy rząd? Wygląda na to, że Kaczyński z Kukizem będą mieli większość, ale trzeba jeszcze poczekać do niedzieli lub nawet poniedziałku-wtorku. Może się bowiem okazać, tak jak to już bywało, że Polacy wystraszą się hegemonii jednej partii i w ostatniej chwili zagłosują przeciw liderowi. W takiej sytuacji możliwa jest zupełnie inna koalicja, ponownie z udziałem Kopacz.

Jak wygląda sytuacja w okręgu poznańskim? Tutaj rzecz jasna wygrywa PO z 4-5 mandatami. Dalej PiS z 3, Nowoczesna z 1 lub nawet 2 oraz ZL z jednym. Szykuje się więc bratobójcza walka między partiami centrowo-liberalnymi.

Wrześniowe sondaże

Średni wynik poszczególnych partii na miesiąc przed wyborami przedstawiał się następująco:

wrzesień

W czołówce nadal bez większych zmian. Przewaga prawicy zmalała z 15 do 13%, ale jest bezpieczna. Nie ma wątpliwości, kto wygra 25 października. Co nie znaczy jednak, że Szydło będzie premierem. ale o tym za chwilę.

W peletonie niewielkie, ale brzemienne w skutki przetasowania. Wciąż traci Kukiz, choć już nie tak dramatycznie jak w poprzednim okresie. A trzeba pamiętać, że jeżeli uzyskałby 7%, to miałby 20-30 posłów, a przy 5,5% – już tylko paru. Wynika to ze specyficznego (równomiernego) rozkładu poparcia dla tego ruchu w okręgach (aby zdobyć mandat, potrzeba zazwyczaj 6-7%).

Zyskuje za to Nowoczesna, która może być już niemal pewna przekroczenia progu. Raczej uda się to także ludowcom. Najmniej pewna swego może być lewica. Poza tym trzeba odnotować, że przebudził się KORWiN, ale nawet gdyby przekroczył 5%, trudno by mu było o wprowadzenie swoich ludzi (sytuacja podobna jak z rockmanem – ugrupowanie pokoleniowe, a nie regionalne).

Jeśli Zjednoczona Lewica dostanie się do sejmu, PiS raczej nie będzie miał większości bezwzględnej. Musiałby wtedy znaleźć koalicjanta, a jedynym kandydatem wydaje się Kukiz. Jeśli jednak jego tendencja spadkowa się utrzyma, to prawdopodobnie premierem pozostanie Kopacz, tym razem w szerokiej koalicji partii umiarkowanych. Wyścig rozstrzygnie się dopiero na ostatniej prostej.

Polska scena polityczna

W większości krajów Europy dominują dwie partie: centroprawicowa (zwykle chadecka) i centrolewicowa (socjalistyczna). Jedna jest zatem nieco bardziej wolnorynkowa i tradycjonalistyczna, a druga – mniej. Tak jest np. w Niemczech, Francji, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii (jedynie we Włoszech panuje pewien chaos – tzw. bordello italiano).

Jak na tym tle wypada nasz kraj? Po pierwsze, jako naród biedniejszy i bardziej konserwatywny jesteśmy przesunięci w stronę ekonomicznej lewicy i obyczajowej prawicy – czyli tzw. zaścianka. Po drugie, podział nie przebiega na linii lewica-prawica, ale umiarkowani-skrajni. Mamy więc duże ugrupowanie centrowe oraz lewicowo-prawicowe.

Odbiegamy zatem wyraźnie od standardów europejskich, co ilustruje poniższe porównanie Polski z Niemcami (na czarno CDU, na czerwono SPD):

left-right

Lipiec 2014-2015

Jak zmieniały się sondaże partyjne na przestrzeni ostatniego roku? rok

Jeśli chodzi o liderów, to na początku PiS miał wyraźną przewagę. Po awansie Tuska na prowadzenie wyszła PO. Z kolei w wyniku wygranej Dudy sytuacja wróciła do punktu wyjścia.

Przepaść dzieląca dwójkę hegemonów od drugiej ligi systematycznie rosła. Notowania postkomunistów, ludowców i korwinistów spadły o połowę. Daleko z tyłu znajdował się cały czas Palikot, a pod koniec pojawili się nowi gracze: Kukiz i Petru.

Oczywiście notowania poszczególnych opcji podlegały także mniejszym wahaniom; takie były jednak ogólne tendencje. Cały czas toczy się walka gigantów o władzę oraz średniaków o utrzymanie w parlamencie. 25 października okaże się, kto wyjdzie z niej zwycięsko.

Lipcowe sondaże

W minionym miesiącu średnia badań preferencji partyjnych Polaków kształtowała się następująco:

lipiec

Daje się zauważyć spadek notowań nowych ruchów, których głosy przejęli dwaj hegemoni. Prawo i Sprawiedliwość zyskało przy tym więcej (6%) niż Platforma (ponad 3%), a woJOWnicy stracili bardziej (prawie 8%) niż Petru (1%).

Tak jak to było do przewidzenia, po chwilowej fascynacji rockmanem ludzie przestali go traktować poważnie w związku z „programowym” brakiem programu i struktur partyjnych. Powoli wracamy więc do tradycyjnego centroprawicowego duopolu. Kaczyński ma nawet jeden z najlepszych wyników w historii.

Trzy ugrupowania na pewno wejdą do sejmu, natomiast pod wielkim znakiem zapytania stoi los pozostałych graczy. Gdyby wybory zakończyły się dokładnie takim wynikiem, musiałaby powstać koalicja Szydło z Kukizem, która jednak nie miałaby większości kwalifikowanej 2/3. Tym niemniej niewiele brakuje, aby PiS przejął władzę samodzielnie, a siły „antysystemowe” zmieniły konstytucję. Z kolei w kwestiach obyczajowych taki parlament byłby zapewne gotów przegłosować nawet najbardziej konserwatywne ustawy.

Majowe sondaże

Przed 10 maja PO nadal zdecydowanie wyprzedzało PiS; po sensacyjnym zwycięstwie Andrzeja Dudy w I turze prawica wyszła jednak na nieznaczne prowadzenie. Uśrednione wyniki dla całego miesiąca wyglądały następująco:

 

maj

Jak widać, dominacja dwóch partii postsolidarnościowych przybrała rekordową skalę (prawdopodobnie w związku z emocjonującą rywalizacją Komorowskiego i Dudy). Platforma straciła wprawdzie jeden procent, ale partia Kaczyńskiego zyskała cztery. Po jednym straciły wszystkie ugrupowania drugoligowe.

W takiej sytuacji przyszły sejm staje się wielką niewiadomą. Nawet jeśli ludowcy się do niego dostaną, to jest wątpliwe, czy zdołają utworzyć większość z dotychczasowym koalicjantem. Możliwe są zatem różne scenariusze, np. rząd PO-SLD lub nawet PiS-SLD. Każdy mandat może być tu na wagę złota i może się okazać, że skrajna prawica, która wprowadzi zapewne jedynie paru posłów, stanie się języczkiem u wagi.

Awans Prawa i Sprawiedliwości oznacza także wzmocnienie sił konserwatywnych obyczajowo, co może skutkować przegłosowaniem każdej niemal ustawy, której zażyczy sobie episkopat, np. całkowitego zakazu aborcji. W tej dziedzinie również liczyć się będzie dosłownie każdy głos.

Trzeba jednak zaznaczyć, że na horyzoncie pojawiają się dwa nowe ruchy: Petru i Kukiza, przy czym ten drugi ma szanse na świetny wynik. Ponieważ oba ugrupowania dopiero mają się uformować, a ponadto rzetelna statystyka wymaga spójności, nie zostały one tutaj uwzględnione, choć niektóre sondaże brały pod uwagę taką opcję. Tym niemniej ich ewentualny start w wyborach parlamentarnych może niewątpliwie dużo namieszać. Poczekamy, zobaczymy; na razie sytuacja przedstawia się jak wyżej.

Kwietniowe sondaże

Średni wynik badań preferencji partyjnych w minionym miesiącu (po odliczeniu niezdecydowanych) przedstawiał się następująco:

kwiecień

Kolejny raz powiększyła się nieco przewaga obozu rządzącego nad ludźmi Kaczyńskiego; w tej chwili wynosi ona już 6%, co jest najlepszym wynikiem od paru lat. Należy jednak zaznaczyć, że notowania obu czołowych opcji, po marcowym skoku, dokonały niewielkiej korekty w dół. Przewaga nad kolejnymi partiami jest tym niemniej nadal miażdżąca.

Zaostrza się rywalizacja w drugiej lidze: ludowcy zmniejszyli stratę do lewicy, ale z drugiej strony, po piętach zaczyna im deptać skrajna prawica, która zyskuje realne szanse na wprowadzenie posłów do parlamentu. Warto jednak przypomnieć, że wskutek obowiązywania ordynacji większościowej, nawet przekroczenie progu 5% tego jej jeszcze nie gwarantuje. W tej chwili najbardziej prawdopodobny scenariusz pozwala liczyć, i to przy odrobinie szczęścia, jedynie na parę mandatów.

W takim układzie, chadecy mogą być niemal pewni pozostania u władzy, bez konieczności szukania trzeciego koalicjanta (zakładając oczywiście, że przez najbliższe pół roku na scenie politycznej nie nastąpi jakiś wstrząs, czego jednak nie można nigdy wykluczyć). Natomiast w kwestiach etycznych konserwatyści i liberałowie będą się zapewne mniej-więcej równoważyć, tak więc przy poszczególnych projektach ustaw każdy głos będzie na wagę złota i trudno przewidzieć ostateczny wynik.

Kryzys religijności?

Ostatnio naszym krajem wstrząsnęła informacja, że statystyki pobożności lecą na łeb, na szyję. Kiedy to usłyszałem, byłem jednak sceptyczny; dotychczasowe dane bowiem na nic takiego nie wskazywały. Postanowiłem więc sprawdzić u źródła, czyli w badaniu CBOS, które obejmuje dekadę po śmierci Jana Pawła. I rzeczywiście, moja intuicja okazała się słuszna; media jak zwykle, dla wzbudzenia zainteresowania, zrobiły z igły widły.

Jakie są zatem fakty? Otóż religijność rzeczywiście zaczęła spadać. Wzrosła o parę procent liczba osób niewierzących i niepraktykujących (dotąd stabilna), natomiast współczynnik dominicantes obniżył się o kilka (czyli tyle, co przez poprzednie 20 lat). Trzeba przy tym zauważyć, że z jednej strony, rok 2005 był wyjątkowo pomyślny i należało się spodziewać korekty w dół, a z drugiej – w ostatnich dwóch latach można zaobserwować wyhamowanie tych tendencji (przypuszczalnie tzw. efekt Franciszka).

CBOS przyjrzał się także trzem grupom ryzyka: młodym, z wielkich miast i wykształconym (yuppie – Young Urban Professional). Okazuje się, że faktycznie wszystkie one mają się stosunkowo źle, ale najgorzej – miastowi. Ciekawe zjawisko da się przy tym dostrzec w przypadku studentów: o ile w roku 2011/2012 (zapewne na fali popularności Palikota) doszło do załamania, o tyle później (gdy polityczna moda się zmieniła) nastąpił wzrost.

Laicyzacja zatem przyszła i do nas, ale nie jest tak źle, jak to przedstawiają. Bądźmy krytyczni i wstrzemięźliwi, bo media zawsze karmią się sensacją.