Archiwa tagu: medytacja

Zwycięski różaniec

W niedzielę przeżywaliśmy święto Matki Bożej Różańcowej. Obchodzone jest ono w rocznicę jednej z największych bitew morskich w historii, która odbyła się pod Lepanto w Grecji. Koalicja chrześcijańska stworzona przez św. Piusa V pokonała tam Turków.

Święto to ukazuje nam ogromną siłę różańca. Jest to modlitwa doskonała w swojej prostocie. Trzeba pamiętać, że Maryja jest najpotężniejszą orędowniczką, bo mimo swojej skromności (a raczej – właśnie dzięki temu) była największą z ludzi.

Różaniec to modlitwa kontemplacyjna. Podczas jej odmawiania monotonna zdawałoby się powtarzalność sprzyja medytacji. W ten sposób możemy wyciągnąć wiele pożytecznych wniosków. Rozważając życie Maryi i Jezusa, przyjmujemy je jako wzór dla nas.

Warto więc modlić się na różańcu nie tylko w październiku. W ten sposób nasze życie będzie lepsze, a z drugiej strony – wyprosimy wiele łask. Jedna tajemnica to tylko 5 minut, więc nie jest trudno wygospodarować na to czas. A modlitwa ta, połączona z rozważaniem, nigdy nam się nie znudzi.

Krzyż – symbol miłości

Niedawno obchodziliśmy święto Podwyższenia Krzyża Świętego oraz wspomnienie Matki Bożej Bolesnej. Upamiętniają one odnalezienie tej największej z relikwii przez św. Helenę – matkę cesarza rzymskiego Konstantyna Wielkiego, który uczynił chrześcijaństwo religią panującą. Jednocześnie przypominają nam one o najważniejszych w naszym życiu sprawach.

Krzyż Chrystusa pokazuje nam, jak bardzo Bóg nas kocha. Poświęcił On wszystko – całego siebie, żeby uwolnić nas od zła. Nie cofnął się przed żadnym cierpieniem – nawet tym największym, jak przebicie rąk i nóg gwoździami czy włócznią – serca. Z tych ran wypływa szczęście dla nas, bo śmierć Jezusa była przebłagalną ofiarą.

Naprawdę warto rozważać mękę Odkupiciela. Mówił on św. Faustynie: Mało jest dusz, które rozważają mękę Moją z prawdziwym uczuciem; najwięcej łask udzielam duszom, które pobożnie rozważają mękę Moją (Dz. 737). Ona sama, podobnie jak Maryja, była przykładem takiej medytacji: Ten, którego umiłowało serce moje, kona. Czy kto pojmie boleść moją? (Dz. 1060).

Jezus ukochał nas do końca (por. J 13,1). My też kochajmy Jego, a dla Niego – także bliźnich. I pamiętajmy, że również nasze cierpienie ma sens – zwłaszcza kiedy złączymy je z krzyżem Chrystusa.