Archiwa tagu: kryzys

Lodowate serca chrześcijan

W ostatnim czasie wiele mówi się o „kryzysie migracyjnym”.  Tak naprawdę nie polega on jednak na tym, że uchodźcy przybywają do Europy, ale na tym, że my nie chcemy ich wpuścić. Innymi słowy, to nie przyjmowanie Arabów zagraża naszej tożsamości; to właśnie ich nieprzyjmowanie jest oznaką dechrystianizacji, bo miłosierdzie stanowi istotę nauczania i życia Chrystusa.

Sytuacja Syryjczyków jest dramatyczna. Oni potrzebują pomocy natychmiast, Ale my wolimy mędrkować, osądzać i wymyślać wymówki. Trzeba przyznać, że jesteśmy żałośni.

Malutki Liban przyjął milion uchodźców z tego kraju, który w wyniku wojny został dosłownie zrównany z ziemią. Czym byłby ten sam milion dla półmiliardowej Unii? Czy 0,2% wywróci naszą strukturę etniczną lub religijną? Czy aby niezdrowe emocje nie zaciemniają nam czasem umiejętności dokonywania rachunków matematycznych na poziomie szkoły podstawowej?

Nie dajmy się nabrać na rasistowskie teorie spiskowe, wedle których jacyś tajemniczy terroryści dokonują na nas planowej inwazji. Jest odwrotnie – ci ludzie właśnie uciekają przed Państwem Islamskim; wśród nich jest zresztą wielu chrześcijan. „Nie lękajcie się” – to wezwanie papieża Polaka. Również Franciszek jednoznacznie apeluje o pomoc, zwłaszcza w tej sytuacji.

Podczas II wojny światowej ogromne rzesze Polaków, które ewakuowały się przez Morze Kaspijskie z ZSRR, zostały gościnnie przyjęte przez muzułmanów, a niektórzy nasi rodacy zamieszkali nawet w pałacach. Później zresztą, mimo dobrych warunków, wyjechali oni do bogatszych krajów, i tam też powitano ich z otwartymi ramionami. Czy nas, chrześcijan – co więcej, tych którzy otrzymaliśmy od Boga misję głoszenia światu miłosierdzia – naprawdę nie stać na podobny gest, i to właśnie wobec tych, którym to zawdzięczamy?

Syryjczycy koczują w krajach ościennych w fatalnych warunkach i nic dziwnego, że część z nich podejmuje wielki trud wędrówki w daleki świat. Nasze działania muszą być zdecydowane. Po pierwsze, musi to być wsparcie humanitarne dla Turcji i innych państw regionu. Po drugie – ratowanie tych, którzy toną na morzu. I w końcu – udzielanie szczerej, ciepłej, rodzinnej gościny wszystkim ludziom szukającym ratunku – bez względu na wiek, płeć czy wyznanie.

Litość to nie słabość ani naiwność, ale boska siła i mądrość. Obyśmy nie usłyszeli kiedyś od Jezusa, któremu mówimy „Panie, Panie”: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie” (Mt 25,41-43).

Bogaci się bogacą?

Nawet najwięksi malkontenci nie mogą zarzucić Polsce, że się nie rozwija. Dane są powalające: podczas gdy od kilku lat Europa jest pogrążona w stagnacji, nad Wisłą PKB wzrosło o ponad 20%. Dyskusyjne jest to, na ile jest to zasługa chadeckiego rządu, ale tak czy inaczej, jesteśmy zdecydowanymi liderami naszego kontynentu. Zielona wyspa to nie żaden mit, tylko naukowy fakt. Oczywiście, ciągle dzieli nas spory dystans od Zachodu, ale sukcesywnie go odrabiamy.

Malkontenci jednak, często na potrzeby partyjnej walki, nie ustają w szukaniu dziury w całym i mieszaniu z błotem własnej ojczyzny, którą rzekomo kochają nade wszystko. Oto wymyślili niezwykle chwytliwe, populistyczne, bez mała komunistyczne hasło: Bogacą się tylko bogaci! (z ukrytą lub wręcz otwartą sugestią: …A ubodzy coraz bardziej ubożeją). Nieznający ekonomii prości ludzie nierzadko niestety dają się na to nabrać, tym bardziej że sami bywają biedni. Okazuje się tym niemniej, że jest to wyjątkowo bezczelne kłamstwo. Współczynnik Giniego (czyli powszechnie przyjęta miara nierówności) na przestrzeni ostatnich lat spadał, i to mimo, że na świecie rósł, i co więcej, mimo że w naszym kraju już i tak jest on niski (np. w USA jest znacznie gorzej).

Warto dodać, że te kryzysowe slogany trafają na podatny grunt. Przyczyna jest dość specyficzna: To właśnie… równość. Rzecz w tym, że struktura polskiego społeczeństwa jest bardzo płynna; nie ma utrwalonej hierarchii. To oznacza, że wiele osób awansuje, ale wiele też się deklasuje. Ci drudzy łatwo kupują bajki malkontentów; niestety tak to już jest, że ludzie miewają skłonność do krótkowzroczności i egocentryzmu.

Nie narzekajmy zatem, ale umiejmy być wdzięczni; na tle innych jesteśmy w wyjątkowo dobrym położeniu. Oczywiście w poszczególnych środowiskach może się to kształtować nieco odmiennie, ale obiektywnie patrząc, nie powinno mieć to wpływu np. na sympatie polityczne. Wypada mieć tylko nadzieję, że ta świetna passa, zapoczątkowana zresztą jeszcze za rządów PiS, utrzyma się niezależnie od tego, kto będzie u władzy.