Archiwa tagu: konserwatyzm

Kobieta = mężczyzna

8 marca warto zastanowić się nad tożsamością kobiet. Płeć jest faktem biologicznym, chociaż nawet tutaj nie należy wyolbrzymiać różnic. Statystycznie panie są nieco niższe itd., ale od takich reguł jest olbrzymia liczba wyjątków.  Jeśli ktoś ma 170 cm, to jeszcze nie znaczy, że nie jest mężczyzną.

Jeśli chodzi o kwestie kulturowe, z pomocą przychodzą nam te same gender studies, które w ostatnim czasie wśród osób „głęboko wierzących” okryły się, w wyniku ignorancji, złą sławą. A wszystko dlatego, że Benedykt XVI skrytykował ideologiczne wykorzystywanie tej nauki przez niektórych do uzasadniania homoseksualizmu. Pomijając jednak to nieporozumienie, gender oznacza, że każda cywilizacja tworzy pewien stereotyp płci, a więc jest to rzecz względna. Obecnie przyjmuje się, że kobieta jest podobna do mężczyzny i nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby z tym walczyć.

Kiedyś na katechezie psychologizujący ksiądz zrobił nam „test na płeć mózgu”. Oczywiście wyśmialiśmy go, bo płeć to sprawa ciała, a nie duszy. Niestety wśród niektórych psychologów panuje przesąd o odmienności kobiecej psychyki. Wynika to z niektórych badań, które sugerują subtelne różnice zależnie od płci. Tacy psycholodzy są jednak zbyt wydelikaceni, więc nie należy się nimi przejmować.

Z punktu widzenia religijnego sprawa również jest sporna. Niektórzy „chrześcijanie” uprawiają swoisty kult płci, co wynika z faktu, że ich fanatyczna pobożność jest powierzchowna i w rzeczywistości jest zwykłym konserwatyzmem. Św. Paweł mówi jednak wyraźnie, że „nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteśmy kimś jednym w Chrystusie”. A więc dla Boga każdy jest taki sam, każdy ma duszę, każdy ma być święty.

Nasze skołonności należy poskramiać, a nie chlubić się nimi. Każda skrajność jest zła. „Aby wszyscy stanowili jedno”. Trzeba szukać tego, co lączy ludzi, a nie ich dzieli.

I na koniec jeszcze jedno równanie: seksizm = rasizm.

Lipcowe sondaże

W minionym miesiącu średnia badań preferencji partyjnych Polaków kształtowała się następująco:

lipiec

Daje się zauważyć spadek notowań nowych ruchów, których głosy przejęli dwaj hegemoni. Prawo i Sprawiedliwość zyskało przy tym więcej (6%) niż Platforma (ponad 3%), a woJOWnicy stracili bardziej (prawie 8%) niż Petru (1%).

Tak jak to było do przewidzenia, po chwilowej fascynacji rockmanem ludzie przestali go traktować poważnie w związku z „programowym” brakiem programu i struktur partyjnych. Powoli wracamy więc do tradycyjnego centroprawicowego duopolu. Kaczyński ma nawet jeden z najlepszych wyników w historii.

Trzy ugrupowania na pewno wejdą do sejmu, natomiast pod wielkim znakiem zapytania stoi los pozostałych graczy. Gdyby wybory zakończyły się dokładnie takim wynikiem, musiałaby powstać koalicja Szydło z Kukizem, która jednak nie miałaby większości kwalifikowanej 2/3. Tym niemniej niewiele brakuje, aby PiS przejął władzę samodzielnie, a siły „antysystemowe” zmieniły konstytucję. Z kolei w kwestiach obyczajowych taki parlament byłby zapewne gotów przegłosować nawet najbardziej konserwatywne ustawy.

Czerwcowe sondaże

Ostatni miesiąc, w związku z zakończeniem wyborów prezydenckich i zbliżaniem się parlamentarnych, przyniósł wysyp badań preferencji partyjnych. Co zaś najważniejsze, nastąpiły w nich gwałtowne zmiany, wynikające z pojawienia się nowych, silnych ruchów. Oto średnie wyniki:

czerwiec

Na czoło zdecydowanie wysunęła się prawica (34,2%). Debiutujący antysystemowcy (21,3%) od razu znaleźli się niedaleko za obozem władzy (24,7%). W ten sposób polityczna pierwsza liga poszerzyła się z dwóch do trzech ugrupowań.

O wejście do sejmu walczą cztery partie. Największe szanse ma formacja Petru (5,2%), natomiast ludowcy i lewica (po 3,9%) prawdopodobnie po raz pierwszy nie znajdą się na Wiejskiej. najgorzej przedstawia się jednak sytuacja skrajnej prawicy (2,8%).

Ogólnie można powiedzieć, że wszystkie stare partie (nawet lider) straciły poparcie, jednak w największym stopniu dotyczy to Platformy, której dotychczasowy elektorat stanowi trzon zwolenników liberałów (choć ponad jedna trzecia ubyła też postkomunistom).

Wygląda więc na to, że czeka nas rząd Prawa i Sprawiedliwości w koalicji z rockmanem. Co więcej, bardzo możliwe, że zdobędą oni razem większość kwalifikowaną 2/3, umożliwiającą np. zmianę konstytucji. Równie prawdopodobne jest to, że posłów będą miały tylko trzy wielkie frakcje. Chociaż woJOWnicy nie mają nadal określonego programu, to można przypuszczać, że siły ultrakonserwatywne będą przeważać, co na tle Europy byłoby zjawiskiem dość wyjątkowym.

Majowe sondaże

Przed 10 maja PO nadal zdecydowanie wyprzedzało PiS; po sensacyjnym zwycięstwie Andrzeja Dudy w I turze prawica wyszła jednak na nieznaczne prowadzenie. Uśrednione wyniki dla całego miesiąca wyglądały następująco:

 

maj

Jak widać, dominacja dwóch partii postsolidarnościowych przybrała rekordową skalę (prawdopodobnie w związku z emocjonującą rywalizacją Komorowskiego i Dudy). Platforma straciła wprawdzie jeden procent, ale partia Kaczyńskiego zyskała cztery. Po jednym straciły wszystkie ugrupowania drugoligowe.

W takiej sytuacji przyszły sejm staje się wielką niewiadomą. Nawet jeśli ludowcy się do niego dostaną, to jest wątpliwe, czy zdołają utworzyć większość z dotychczasowym koalicjantem. Możliwe są zatem różne scenariusze, np. rząd PO-SLD lub nawet PiS-SLD. Każdy mandat może być tu na wagę złota i może się okazać, że skrajna prawica, która wprowadzi zapewne jedynie paru posłów, stanie się języczkiem u wagi.

Awans Prawa i Sprawiedliwości oznacza także wzmocnienie sił konserwatywnych obyczajowo, co może skutkować przegłosowaniem każdej niemal ustawy, której zażyczy sobie episkopat, np. całkowitego zakazu aborcji. W tej dziedzinie również liczyć się będzie dosłownie każdy głos.

Trzeba jednak zaznaczyć, że na horyzoncie pojawiają się dwa nowe ruchy: Petru i Kukiza, przy czym ten drugi ma szanse na świetny wynik. Ponieważ oba ugrupowania dopiero mają się uformować, a ponadto rzetelna statystyka wymaga spójności, nie zostały one tutaj uwzględnione, choć niektóre sondaże brały pod uwagę taką opcję. Tym niemniej ich ewentualny start w wyborach parlamentarnych może niewątpliwie dużo namieszać. Poczekamy, zobaczymy; na razie sytuacja przedstawia się jak wyżej.

Kwietniowe sondaże

Średni wynik badań preferencji partyjnych w minionym miesiącu (po odliczeniu niezdecydowanych) przedstawiał się następująco:

kwiecień

Kolejny raz powiększyła się nieco przewaga obozu rządzącego nad ludźmi Kaczyńskiego; w tej chwili wynosi ona już 6%, co jest najlepszym wynikiem od paru lat. Należy jednak zaznaczyć, że notowania obu czołowych opcji, po marcowym skoku, dokonały niewielkiej korekty w dół. Przewaga nad kolejnymi partiami jest tym niemniej nadal miażdżąca.

Zaostrza się rywalizacja w drugiej lidze: ludowcy zmniejszyli stratę do lewicy, ale z drugiej strony, po piętach zaczyna im deptać skrajna prawica, która zyskuje realne szanse na wprowadzenie posłów do parlamentu. Warto jednak przypomnieć, że wskutek obowiązywania ordynacji większościowej, nawet przekroczenie progu 5% tego jej jeszcze nie gwarantuje. W tej chwili najbardziej prawdopodobny scenariusz pozwala liczyć, i to przy odrobinie szczęścia, jedynie na parę mandatów.

W takim układzie, chadecy mogą być niemal pewni pozostania u władzy, bez konieczności szukania trzeciego koalicjanta (zakładając oczywiście, że przez najbliższe pół roku na scenie politycznej nie nastąpi jakiś wstrząs, czego jednak nie można nigdy wykluczyć). Natomiast w kwestiach etycznych konserwatyści i liberałowie będą się zapewne mniej-więcej równoważyć, tak więc przy poszczególnych projektach ustaw każdy głos będzie na wagę złota i trudno przewidzieć ostateczny wynik.

Marcowe sondaże

W ostatnim miesiącu zaszły pewne przetasowania na scenie politycznej. Obecnie sytuacja wygląda następująco:

marzec

Najpierw, nastąpiło powiększenie przepaści między pierwszą a drugą parą; następnie, trzecia liga przepołowiła się i teraz druga składa się z trzech partii (a Palikot w rozsypce).

Obie czołowe partie zyskały parę procent i teraz skupiają aż 77% Polaków. PO utrzymuje pięciopunktową przewagę nad PiS, choć w poszczególnych badaniach przedstawia się to bardzo różnie.

Ludowcy stracili więcej niż lewica. Goni ich skrajna prawica, która jednak nie przekracza progu.

Wszystko wskazuje nadal na to, że u władzy utrzymają się chadecy (Korwin-Mikke, nawet gdyby osiągnął 5%, miałby co najwyżej pojedynczych posłów). Natomiast większość dla konserwatystów staje pod znakiem zapytania.

Lutowe sondaże

Jak przedstawia się średni wynik badań preferencji partyjnych z ostatniego miesiąca, po odliczeniu niezdecydowanych?

luty

Tym razem opcje polityczne pogrupowały się wyraźnie w trzy pary. Na czele bez zmian – Platforma dość wyraźnie przed zjednoczoną prawicą. W II lidze również utrzymuje się remis postkomunistów z ludowcami.

Najciekawsze rzeczy dzieją się pod koniec stawki. Okazuje się, że nowa partia Janusza Korwina-Mikkego od razu przejęła większość wyborców KNP. Osobowość lidera jest zatem w tym obozie silniejsza niż szyld partyjny. To rozbicie jednak utrudnia znacznie dostanie się do sejmu. Żadnych szans nie ma zaś, mimo odbicia się od dna, drużyna Janusza Palikota.

Wszystko wskazuje zatem nadal na to, że u władzy pozostanie koalicja chadeków. Tym niemniej przyszły parlament niemal na pewno będzie bardziej konserwatywny niż obecny.