Archiwa tagu: Jan Paweł II

Niezwykły papież

Dzisiaj obchodzimy wspomnienie św. Jana XXIII. Został on beatyfikowany w roku wielkiego jubileuszu, a kanonizowany w Niedzielę Miłosierdzia 2014 wspólnie z Janem Pawłem II – i jest równie wybitną postacią jak on.

Sędziwy kardynał Roncalli miał być papieżem przejściowym – okazało się jednak, że dokonał przełomu. Pochodził z biednej rodziny i mimo że był doświadczonym dyplomatą, zerwał z etykietą, starając się być po prostu ludzkim… i Bożym. To on również zwołał sobór watykański II, który wniósł w Kościół nowego Ducha.

W czasach zimnej wojny Jan XXIII nie opowiedział się po żadnej ze stron. Umiał dostrzec to, co wartościowe także w bloku wschodnim. Owocem tego była encyklika „Pacem in terris” czyli „O ustanowieniu powszechnego pokoju w prawdzie, sprawiedliwości, miłości i wolności„. Wyrazem tej postawy była także jego mediacja podczas kryzysu kubańskiego, która prawdopodobnie uratowała świat przed wojną atomową.

„Dobry papież” napisał jeszcze jedną encyklikę – „Mater et magistra” na temat „Chrześcijaństwa i postępu społecznego”. Opowiedział się w niej za „trzecią drogą” – pośrednią między kapitalizmem a socjalizmem. Podkreślał rolę równowagi w różnych aspektach życia, doceniał wartość pracy na roli i apelował do bogatych o dzielenie się zasobami z biedniejszymi.

Chociaż Jan XXIII sprawował najwyższy urząd tylko 5 lat, to zdobył sobie serca ludzi na całej kuli ziemskiej – nie tylko katolików (obecnie jest on czczony oficjalnie także przez Kościoły protestanckie). Pozostaje on dla nich wzorem prostoty, która pozwala działać Łasce, a przez to – świadkiem Boga we współczesnym świecie.

Patronka nowego tysiąclecia

Dziś obchodzimy 80. rocznicę śmierci św. Faustyny Kowalskiej. Żyła ona 33 lata – tyle samo, co Chrystus, który mówił do niej: Z żadną duszą nie łączę się tak ściśle i w ten sposób, jako z tobą, a to dla głębokiej pokory i ognistej miłości, jaką masz ku Mnie. (Dz. 587) Ona sama przewidziała też ten moment: Witaj, Nowy Roku, w którym się wykończy moja doskonałość. (Dz. 1449)

Nie należy się jednak skupiać zbytnio na mistycznych przeżyciach siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Oddajmy jej znów głos: Ani łaski, ani objawienia, ani zachwyty, ani żadne dary jej udzielane nie czynią ją doskonałą, ale wewnętrzne zjednoczenie duszy mojej z Bogiem. Te dary są tylko ozdobą duszy, ale nie stanowią treści ani doskonałości. Świętość i doskonałość moja polega na ścisłym zjednoczeniu woli mojej z wolą Bożą. (Dz. 1107)

Faustyna powtarzała często: Prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w pokorze. (Dz. 424) Poznając nieskończoną dobroć Boga, trudno jest przyjąć inną postawę, niż ufność wobec Niego i miłosierdzie dla bliźnich. To przesłanie zostawiła nam święta. Nie jest to nowość, ale przez nią Jezus przypomniał światu tę podstawową prawdę. Tylko tyle i aż tyle.

Trzeba przy tym pamiętać, że pokora jest tylko prawdą, nie ma w prawdziwej pokorze płaszczenia się. (Dz. 1502). Dlatego też Faustyna przyznała: Zauważyłam, że od samego wstąpienia mojego do klasztoru czyniono mi jeden zarzut, to jest, że jestem święta; lecz ta nazwa była zawsze z przekąsem. Na co Jezus jej odpowiedział: Smucisz się z tego? Przecież jesteś nią; niedługo okażę to sam w tobie i będą wymawiać to samo słowo: „święta”, tylko że już z miłością. (Dz. 1571)

I rzeczywiście, obecnie jest ona znana i szanowana na całym świecie. W 1993 roku Jan Paweł II ją beatyfikował, a w 2000 – kanonizował, dając ją jako wzór do naśladowania dla nowego tysiąclecia. I nam Polakom też zostawił takie zadanie, kiedy po raz ostatni odwiedził nasz kraj: Bądźcie świadkami miłosierdzia.

Kryzys religijności?

Ostatnio naszym krajem wstrząsnęła informacja, że statystyki pobożności lecą na łeb, na szyję. Kiedy to usłyszałem, byłem jednak sceptyczny; dotychczasowe dane bowiem na nic takiego nie wskazywały. Postanowiłem więc sprawdzić u źródła, czyli w badaniu CBOS, które obejmuje dekadę po śmierci Jana Pawła. I rzeczywiście, moja intuicja okazała się słuszna; media jak zwykle, dla wzbudzenia zainteresowania, zrobiły z igły widły.

Jakie są zatem fakty? Otóż religijność rzeczywiście zaczęła spadać. Wzrosła o parę procent liczba osób niewierzących i niepraktykujących (dotąd stabilna), natomiast współczynnik dominicantes obniżył się o kilka (czyli tyle, co przez poprzednie 20 lat). Trzeba przy tym zauważyć, że z jednej strony, rok 2005 był wyjątkowo pomyślny i należało się spodziewać korekty w dół, a z drugiej – w ostatnich dwóch latach można zaobserwować wyhamowanie tych tendencji (przypuszczalnie tzw. efekt Franciszka).

CBOS przyjrzał się także trzem grupom ryzyka: młodym, z wielkich miast i wykształconym (yuppie – Young Urban Professional). Okazuje się, że faktycznie wszystkie one mają się stosunkowo źle, ale najgorzej – miastowi. Ciekawe zjawisko da się przy tym dostrzec w przypadku studentów: o ile w roku 2011/2012 (zapewne na fali popularności Palikota) doszło do załamania, o tyle później (gdy polityczna moda się zmieniła) nastąpił wzrost.

Laicyzacja zatem przyszła i do nas, ale nie jest tak źle, jak to przedstawiają. Bądźmy krytyczni i wstrzemięźliwi, bo media zawsze karmią się sensacją.

Religijność Polaków

Na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza CBOS co miesiąc prowadził badania podstawowych wskaźników pobożności. Co prawda wysuwa się pewne zastrzeżenia co do metodologii tego ośrodka, ale ogólne tendencje tak czy inaczej można na tej podstawie stwierdzić:

  1. Liczba wierzących pozostaje bez zmian.
  2. Odsetek praktykujących powoli, ale systematycznie spada.
  3. Kobiety są bardziej religijne.
  4. Mieszkańcy wsi także.
  5. Młodzi początkowo też, ale obecnie już nie.
  6. Osoby wykształcone dawniej były mniej pobożne, ale teraz ta specyfika zaniknęła.

Dwa ostatnie punkty można tłumaczyć tym samym: upowszechnieniem studiów wyższych.

Biorąc pod uwagę, że zgodnie z danymi ISKK wskaźnik communicantes znacznie wzrósł, postępującą laicyzację w przypadku Polski należy uznać za mit. Duża w tym zasługa JP2, chociaż zapewne nie tylko.

Popularność Palikota (co od początku przewidywałem) okazała się chwilowym kaprysem. Rekordowo niskie notowania lewicy sugerują, że antykościelne nastroje są raczej w defensywie.

Co prawda najnowszy raport CBOS, obejmujący dekadę po śmierci papieża, wskazuje na pewien spadek, ale z wyraźnymi wnioskami należy jeszcze poczekać. Na razie większość danych przemawia za stabilnością sytuacji.