Archiwa tagu: dobroć

Matka Miłosierdzia

Niedawno obchodziliśmy święto Matki Bożej Miłosierdzia, która czczona jest w Ostrej Bramie. Czego nas ono uczy?

Maryja jest sama miłosierna i jest Matką Miłosierdzia Wcielonego – Jezusa Chrystusa. Czasem wydaje się nam, że jako kobieta jest Ona nawet bardziej litościwa i czuła niż Bóg. Prawda jest jednak taka, że najwyższym Dobrem jest On sam, a Ona nie robi nic poza naśladowaniem Go.

Nie zmienia to faktu, że warto modlić się do Boga przez pośrednictwo Jego najdroższej, niepokalanej Matki. Ona wstawia się za nami – i to potężnie, tak jak uczyniła to na weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie zabrakło napoju, a Ona wyprosiła u Jezusa, żeby zamienił wodę w wino.

Maryja Ostrobramska jest szczególnie związana z apostołką Miłosierdzia – św. Faustyną. Po pierwsze, należała ona do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Po drugie, właśnie w wileńskim sanktuarium, za staraniem bł. Michała Sopoćki, po raz pierwszy został wystawiony publicznie obraz Jezusa Miłosiernego.

Maryja, Matka Miłosierdzia, była przy Jezusie od zwiastowania aż po krzyż. Ona jest odbiciem Jego dobroci. Ona pokazuje nam jak żyć i wstawia się za nami nieustannie. Dziękujmy Bogu za taką Matkę – Jego i naszą.

Ta która zmieniła oblicze świata

Dziś wspomnienie św. Małgorzaty Alacoque. Chociaż nie jest ona zbyt znana, to jej dokonania były wielkie. A raczej to, czego Bóg przez nią dokonał.

Jezus objawił się francuskiej wizytce, niosąc przesłanie swojej miłości. Nakazał on, aby cały świat wielbił jego serce, które jest pełne dobroci, a które spotyka się z obojętnością coraz większej liczby ludzi. Tak więc Bóg zareagował na postępującą w XVII wieku laicyzację. Dał on czcicielom następujące obietnice:

  • Dam im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie.
  • Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach.
  • Będę sam ich pociechą we wszystkich smutkach i utrapieniach życia.
  • Będę ich ucieczką najbezpieczniejszą w życiu, a szczególnie w godzinę śmierci.
  • Błogosławić będę wszystkim ich zamiarom i sprawom.
  • Grzesznicy znajdą w Mym Sercu źródło i całe morze niewyczerpanego nigdy miłosierdzia.
  • Dusze oziębłe staną się gorliwymi.
  • Dusze gorliwe szybko dostąpią wielkiej doskonałości.
  • Zleję obfite błogosławieństwo na te domy, w których obraz Serca Mego Boskiego będzie zawieszony i czczony.
  • Kapłanom dam moc zmiękczania serc najzatwardzialszych.
  • Imiona osób, które rozpowszechniać będą nabożeństwo do Mego Boskiego Serca, będą w nim zapisane i na zawsze w nim pozostaną.
  • Przystępującym przez 9 z rzędu pierwszych piątków miesiąca do Komunii Świętej dam łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski ani bez sakramentów świętych, a to Serce Moje stanie się dla nich ucieczką w godzinę śmierci.

Objawienia Serca Jezusowego dane siostrze Małgorzacie były przygotowaniem do kultu Miłosierdzia Bożego. Powoli, ale konsekwentnie przesłanie to objęło całą Ziemię. Dziś obraz Serca Jezusa jest powszechnie znany i czczony. Obyśmy pamiętali, co on oznacza.

 

Niezwykły papież

Dzisiaj obchodzimy wspomnienie św. Jana XXIII. Został on beatyfikowany w roku wielkiego jubileuszu, a kanonizowany w Niedzielę Miłosierdzia 2014 wspólnie z Janem Pawłem II – i jest równie wybitną postacią jak on.

Sędziwy kardynał Roncalli miał być papieżem przejściowym – okazało się jednak, że dokonał przełomu. Pochodził z biednej rodziny i mimo że był doświadczonym dyplomatą, zerwał z etykietą, starając się być po prostu ludzkim… i Bożym. To on również zwołał sobór watykański II, który wniósł w Kościół nowego Ducha.

W czasach zimnej wojny Jan XXIII nie opowiedział się po żadnej ze stron. Umiał dostrzec to, co wartościowe także w bloku wschodnim. Owocem tego była encyklika „Pacem in terris” czyli „O ustanowieniu powszechnego pokoju w prawdzie, sprawiedliwości, miłości i wolności„. Wyrazem tej postawy była także jego mediacja podczas kryzysu kubańskiego, która prawdopodobnie uratowała świat przed wojną atomową.

„Dobry papież” napisał jeszcze jedną encyklikę – „Mater et magistra” na temat „Chrześcijaństwa i postępu społecznego”. Opowiedział się w niej za „trzecią drogą” – pośrednią między kapitalizmem a socjalizmem. Podkreślał rolę równowagi w różnych aspektach życia, doceniał wartość pracy na roli i apelował do bogatych o dzielenie się zasobami z biedniejszymi.

Chociaż Jan XXIII sprawował najwyższy urząd tylko 5 lat, to zdobył sobie serca ludzi na całej kuli ziemskiej – nie tylko katolików (obecnie jest on czczony oficjalnie także przez Kościoły protestanckie). Pozostaje on dla nich wzorem prostoty, która pozwala działać Łasce, a przez to – świadkiem Boga we współczesnym świecie.

Patronka nowego tysiąclecia

Dziś obchodzimy 80. rocznicę śmierci św. Faustyny Kowalskiej. Żyła ona 33 lata – tyle samo, co Chrystus, który mówił do niej: Z żadną duszą nie łączę się tak ściśle i w ten sposób, jako z tobą, a to dla głębokiej pokory i ognistej miłości, jaką masz ku Mnie. (Dz. 587) Ona sama przewidziała też ten moment: Witaj, Nowy Roku, w którym się wykończy moja doskonałość. (Dz. 1449)

Nie należy się jednak skupiać zbytnio na mistycznych przeżyciach siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Oddajmy jej znów głos: Ani łaski, ani objawienia, ani zachwyty, ani żadne dary jej udzielane nie czynią ją doskonałą, ale wewnętrzne zjednoczenie duszy mojej z Bogiem. Te dary są tylko ozdobą duszy, ale nie stanowią treści ani doskonałości. Świętość i doskonałość moja polega na ścisłym zjednoczeniu woli mojej z wolą Bożą. (Dz. 1107)

Faustyna powtarzała często: Prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w pokorze. (Dz. 424) Poznając nieskończoną dobroć Boga, trudno jest przyjąć inną postawę, niż ufność wobec Niego i miłosierdzie dla bliźnich. To przesłanie zostawiła nam święta. Nie jest to nowość, ale przez nią Jezus przypomniał światu tę podstawową prawdę. Tylko tyle i aż tyle.

Trzeba przy tym pamiętać, że pokora jest tylko prawdą, nie ma w prawdziwej pokorze płaszczenia się. (Dz. 1502). Dlatego też Faustyna przyznała: Zauważyłam, że od samego wstąpienia mojego do klasztoru czyniono mi jeden zarzut, to jest, że jestem święta; lecz ta nazwa była zawsze z przekąsem. Na co Jezus jej odpowiedział: Smucisz się z tego? Przecież jesteś nią; niedługo okażę to sam w tobie i będą wymawiać to samo słowo: „święta”, tylko że już z miłością. (Dz. 1571)

I rzeczywiście, obecnie jest ona znana i szanowana na całym świecie. W 1993 roku Jan Paweł II ją beatyfikował, a w 2000 – kanonizował, dając ją jako wzór do naśladowania dla nowego tysiąclecia. I nam Polakom też zostawił takie zadanie, kiedy po raz ostatni odwiedził nasz kraj: Bądźcie świadkami miłosierdzia.

Michał Sopoćko – apostoł miłosierdzia

Dzisiaj przypada 10. rocznica beatyfikacji Michała Sopoćki. Co wiemy o tej wybitnej postaci i czego nas ona uczy?

Urodził się on w 1888 na Wileńszczyźnie. Po święceniach kapłańskich pracował na Uniwersytecie Stefana Batorego. Był też spowiednikiem Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia i kierownikiem duchowym siostry Faustyny. Po wojnie mieszkał w Białymstoku. Zmarł w roku 1975.

Bł. Michał Sopoćko był nie tylko kierownikiem św. Faustyny Kowalskiej, ale również jej współpracownikiem w dziele szerzenia czci dla nieskończonej Dobroci. To on doprowadził między innymi do namalowania obrazu miłosierdzia Bożego i wydrukowania broszur z koronką. Założył też Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego i napisał książkę Miłosierdzie Boga w dziełach Jego.

Św. Faustyna uważała Sopoćkę za wzór do naśladowania. Pisała w Dzienniczku, że jest on cierpiący, ale niewiele ma Pan takich dusz (Dz. 838). Kapłan ten to wielka dusza, która po brzegi wypełniona Bogiem (Dz. 1238). Za jego staraniem nowe światło zajaśnieje w Kościele Bożym dla zbawienia dusz. […] Takiej wierności dla Boga, jaką się ta dusza odznacza, nie spotkałam (Dz. 1390). Ta dusza, tak pokorna, umiała wytrzymać wszystkie burze i nie zniechęciła się przeciwnościami, ale wiernie odpowiedziała wezwaniu Bożemu.

I sam Jezus powiedział: Jest to kapłan według serca Mojego; miłe mi są wysiłki jego. […] Przez niego rozsiewam pociechy dla dusz cierpiących, udręczonych; przez niego upodobało Mi się rozgłosić cześć do miłosierdzia Mojego (Dz. 1256). Myśl jego jest ściśle złączona z myślą Moją, a więc bądź spokojna o dzieło Moje; nie dam mu się pomylić, a ty nic nie czyń bez jego pozwolenia (Dz. 1408).

Cieszmy się zatem, że Bóg dał sekretarce miłosierdzia i nam takiego świętego człowieka. Chciejmy osiągnąć doskonałość taką jak on. Pomimo trudności przyniesie to nam i innym wielką radość.

Istota chrześcijaństwa

Wielki Piątek upamiętnia wydarzenie, które ma centralne znaczenie dla świata. Na co dzień jesteśmy zasypywani rzeczami drugorzędnymi – także tymi religijnymi. W tym natłoku często tracimy z oczu główny cel, dlatego warto z pewnością wyjaśnić, na czym on właściwie polega.

Pewnego razu nauczycielka w liceum zadała pytanie: Jak jednym zdaniem streścić chrześcijaństwo? Bez wahania odpowiedziałem: Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Tak genialna intuicja potwierdzałaby istnienie Ducha św., bo chociaż jest to formuła katechetyczna, to trzeba było wybrać ją spośród innych (jest to faktycznie najważniejsza z tzw. głównych prawd wiary).

O to właśnie chodzi: Jezus ofiarował swoje życie, żeby wyprosić dla nas wszystkich wieczne szczęście. Jest to zarazem największe poświęcenie i największe dobrodziejstwo. A więc największa miłość. To nie żaden frazes, tylko brutalna rzeczywistość. Chrystus pozwolił nam dokonać odkrycia na miarę stu Nobli: on = dobro = Bóg.

Co z tego wynika w praktyce? Po pierwsze, mamy mu zaufać. Wtedy poprosimy go o przebaczenie, a on nam tego na pewno nie odmówi. Po drugie, powinniśmy mu się odwdzięczać. Jak? Pomagając ludziom tak jak on. Wtedy on też będzie szczęśliwy.

Ta elementarna prawda ma fundamentalne znaczenie nie tylko w wielki Piątek i nie tylko w Roku Miłosierdzia, ale zawsze i wszędzie. Nie zapominajmy o niej, ale przeciwnie – przekazujmy ją każdemu słowem i czynem.

Rok Przebaczenia

Statua Jezusa Miłosiernego w El Salvador (Mieście Zbawiciela) na Filipinach.

15-metrowa statua Jezusa miłosiernego w El Salvador (Mieście Zbawiciela) na Filipinach.

Rozpoczął się rok 2016, poświęcony istocie chrześcijaństwa, czyli miłosierdziu. „Misericordia” może dotyczyć zarówno ciała, jak i duszy. Który aspekt jest ważniejszy? Ten drugi, ponieważ ratuje on człowieka nie od doczesnego, ale wiecznego cierpienia. Prośba przestępcy o przebaczenie i udzielanie go przez księdza jest najwspanialszą rzeczą, jaką można zrobić.

Trzeba przy tym podkreślić, że dobroć Boga nie zna żadnych granic. Człowiekowi może się wydawać, że jakieś zło jest niewybaczalne, ale dla Chrystusa, czyli obiektywnie, takie słowo w ogóle nie istnieje. Jeśli stawiamy zapory odpuszczeniu win i kar, sprzeciwiamy się wprost Jezusowi.

Niestety, są tacy nieludzcy i bezbożni duchowni, którzy mnożą warunki, pod jakimi może być udzielone rozgrzeszenie. Co więcej, niektórzy mówią od razu, że go nie dadzą. I to nawet jeśli penitent nie popełnił grzechu ciężkiego. Takiej postawy nie da się pogodzić z religią; właśnie ona jest prawdziwym grzechem ciężkim, prowadząc ludzi do rozpaczy.

Pamiętajmy jednak, że nie tak jest po Bożemu: on z rozkoszą przebacza każdemu – bez wyjątków. Gdybyśmy ograniczali pojednanie z nim tylko do sakramentu pokuty, to skazywalibyśmy na piekło dużą część protestantów, którzy go nie mają, ale tak mocno wyznają usprawiedliwienie przez wiarę.

W nowym roku (i zawsze) głośmy więc na cały świat: Bóg jest dobry, nawet (a raczej szczególnie) dla zbrodniarzy; każdy, kto go przeprosi, zostanie uniewinniony.

Serce Jezusowe

Batoni

Wczoraj (6 lutego) minęła 250. rocznica ustanowienia przez Klemensa XIII Uroczystości Najświętszego Serca Jezusowego. Co ciekawe, pierwotnie dotyczyła ona jedynie Polski, bo to nasz episkopat wysunął tę propozycję. Nie był to jednak jego oryginalny pomysł, ale wola samego Chrystusa, który niemal sto lat wcześniej objawił się św. Małgorzacie Marii Alacoque. Od tego czasu kult Bożego serca dynamicznie się rozwijał, aż w końcu opanował cały świat. Polacy stali się ważnym ogniwem tej reakcji łańcuchowej, co wynikało z faktu, że twórcą rodzimej szkoły duchowości był równoległy prekursor tego kultu, Kasper Drużbicki SJ.

Serce Chrystusa jest wyrazistym symbolem jego miłości. Pozwolił on je sobie otworzyć w chwili śmierci na krzyżu, czyli w Wielki Piątek o 15:00. Krew i woda, które z niego wytrysnęły, oznaczają ożywcze i oczyszczające sakramenty stanowiące owoc tej ofiary. Syn Boży odkupił ludzi, ratując ich od wiecznego potępienia. Jest to największe możliwe miłosierdzie. Dobroć Boga jest zatem nieskończona.

Kult serca Jezusowego uderza. Jest jasny i przekonujący dla każdego. Stanowi genialną receptę na duchowe choroby nowożytności: ateizm i fanatyzm, oziębły i pyszny kult rozumu. Przypomina, że Bóg nie jest ideą ani tyranem, ale żywą, serdeczną osobą. Zachęca do zaufania Jezusowi i przyjęcia od niego przebaczenia grzechów ciężkich. W ten sposób przygotowuje ludzi na koniec świata, chroniąc ich przed piekłem, do którego zmierzają wbrew Bożej woli.

Kult ten, przekazany Ziemi za pośrednictwem św. Małgorzaty, bezpośrednio łączy się z nabożeństwem do miłosierdzia Bożego, objawionym św. Faustynie. Jest to centralny nurt globalnej religijności, a więc i w ogóle ludzkiej cywilizacji. To powinien wiedzieć każdy, a zwłaszcza ten, kto jest daleko od Kościoła.

Co jest największe?

Czy zdajemy sobie sprawę, jak wielka jest dobroć Boża? Trochę pewnie tak, ale na pewno nie w pełni, bo jest to tajemnica przerastająca nas samych, coś niepojętego. Nigdy nie będzie za dużo wysławiać tę dobroć, i przez całą wieczność będziemy to robić, będąc w niebie. Każde porównanie wypada tutaj blado, każde słowo jest niewystarczające. Sam Jezus mówił o tym wiele razy św. Faustynie:

Wszystko, co mówisz o dobroci Mojej, prawdą jest i nie ma dostatecznych wyrażeń na wysławienie Mojej dobroci. – „Dzienniczek” 359

Córko Moja, chociażbyś mówiła naraz wszystkimi językami ludzkimi i anielskimi, to i tak nie wypowiedziałabyś za wiele, ale owszem, dopiero byś w cząstce wysławiła dobroć Moją: Moje niezgłębione miłosierdzie. – ibidem 1605

Bóg daje dowody na to nieustannie, gdyż nawet cierpienie jest darem Jego miłującej ręki, danym nam dla zyskania wiecznej chwały. Wszystko jest owocem Bożej dobroci, wszystko jest jej potwierdzeniem, a najwyraźniejszym jej znakiem jest ofiara krzyża. Na Kalwarii Bóg tak bardzo nas ukochał, że aby uwolnić nas od piekła i obdarzyć szczęściem nieba, poniósł najstraszniejszą możliwą mękę i śmierć. Wskazuje na to sam Jezus, mówiąc:

Wniknij w tajemnice Moje i poznasz przepaść miłosierdzia Mojego ku stworzeniom i niezgłębioną dobroć Moją – i tę dasz poznać światu. – ibidem 438.

Kto zmierzył dobroć Moją? Dla ciebie zstąpiłem z nieba na ziemię, dla ciebie pozwoliłem przybić się do krzyża, dla ciebie pozwoliłem otworzyć włócznią najświętsze serce swoje i otworzyłem ci źródło miłosierdzia – ibidem 1485

I chociaż pojąć tego w pełni nie możemy, powinniśmy ze wszystkich sił wysławiać tę Bożą dobroć, wierzyć w nią i zawierzyć jej. Inaczej zranilibyśmy tę nieskończoną miłość, która nieustannie nam się udziela:

To niedowierzanie Mojej dobroci najwięcej Mnie rani. Jeżeli nie przekonała was o miłości Mojej śmierć Moja, to cóż was przekona? – ibidem 580

Wszystko, co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach Mojego miłosierdzia głębiej niż niemowlę w łonie matki. Jak boleśnie rani Mnie niedowierzanie Mojej dobroci – ibidem 1076

Zapamiętajmy więc sobie raz na zawsze, że Boża miłość ku nam jest największa, jest nieskończona. To jest najważniejsza rzecz na świecie. To jest sens naszego życia. To powinien wiedzieć każdy, bo takie po prostu jest życie. I nie powinniśmy nigdy w to wątpić, bo kiedy umrzemy, przekonamy się w pełni, że miłość Boża ogarnia cały świat. Nie musimy jednak czekać do śmierci – wystarczy uwierzyć już dziś, wystarczy trzeźwo spojrzeć na świat. Wtedy przyznamy bez wahania – tak, to jest największe.