Archiwa tagu: cud

Światowy Dzień Chorego

11 lutego to rocznica pierwszych objawień w Lourdes. Ponieważ sanktuarium to od samego początku słynie z uzdrowień, jest ona obchodzona jako Światowy Dzień Chorego.

Dlaczego cierpimy? Biblia uczy nas, że to konsekwencja grzechu (Rdz 3), niekoniecznie jednak naszego własnego (Łk 13). Także z punktu widzenia nauki, a konkretnie ewolucjonizmu, ból jest potrzebny, żeby unikać zagrożeń. W przypadku człowieka oznacza to również, że możemy zidentyfikować chorobę i ją wyleczyć. Nie możne więc obwiniać Boga za cierpienie ani umniejszać Jego nieskończonej dobroci.

Cierpienie nie jest złem absolutnym i może być wykorzystane w dobrym celu. Wystarczy wzbudzić w sobie intencję ofiarowania go, najlepiej w łączności z krzyżem Chrystusa. Cierpienie ma wielką wartość, jest ciężką pracą. Bóg na pewno nam to wynagrodzi, a przy okazji udzieli łask innym ludziom.

Czy jednak Bóg nie chce nas uzdrowić?  To zależy. Bogu zależy przede wszystkim na naszym wiecznym szczęściu. Jeśli cierpienie do niego prowadzi, to raczej nas nie wyleczy, ale na pewno da siłę do jego znoszenia. Jak mówił John Fitzgerald Kennedy: „Nie módlcie się o łatwiejsze życie; módlcie się, żebyście byli silniejszymi ludźmi”. Jeśli Bóg dokonuje cudu, to najczęściej po to, żeby ludzie w Niego uwierzyli. Ale sama choroba też często prowadzi do nawrócenia.

Cierpienie jest trudnym tematem, ale nie da się od niego uciec. Trzeba raczej nauczyć się z nim żyć. Trzeba szukać uleczenia, ale zarazem zgodzić się wolą Bożą, jeśli jest inna. I znajdować w bólu nadzieję, że przyczynia się ono do jeszcze większego dobra. Bo każde cierpienie się kończy, a szczęście trwa na wieki.

Guadalupe

Dzisiaj obchodzimy rocznicę objawienia się Matki Bożej świętemu Juanowi Diego.

Działo się to wkrótce po podbiciu Imperium Azteków przez Hiszpanię. Jeden z Indian – później kanonizowany – spotkał Maryję. Na dowód tego sprawiła, że w zimie zakwitły kwiaty, i kazała je zebrać do płaszcza.

Kiedy Juan Diego przyniósł płaszcz biskupowi, ukazał się na nim obraz Matki Bożej. Do dziś nie wiadomo, jak on powstał – nie został ani namalowany, ani uszyty. Co więcej, w oczach Maryi odkryto wizerunek 12 postaci. I mimo upływu pół tysiąca lat obraz nie stracił swoich barw.

Cud w Guadalupe przyczynił się do ewangelizacji Ameryki. Dziś Meksyk jest drugim krajem świata pod względem liczby katolików (około stu milionów). A cudowny obraz nadal przekonuje ludzi na całym świecie, że Bóg istnieje i kocha nas bezgranicznie.

Cud niepodległości

Z okazji Święta Niepodległości warto zwrócić uwagę na wielki dar Boży, jakim było odzyskanie przez Polskę wolności. Oczywiście nie należy się doszukiwać wszędzie nadprzyrodzonych czynników, ale akurat w tym przypadku sytuacja jest na tyle niezwykła, że nawet będąc racjonalnym i sceptycznym, należy się nad tym poważnie zastanowić.

Poznając historię, dość rzadko zastanawiamy się nad działaniem Opatrzności; jako historyk czuję się jednak zobowiązany zwrócić uwagę także na ten, nieodłączny i namacalny aspekt dziejów. Najpierw rok 1918. Ku powszechnemu zaskoczeniu, wszystkie trzy zaborcze mocarstwa jednocześnie runęły z hukiem. Niemcy, które już święciły triumf, niespodziewanie przegrały wojnę. Rosję ogarnął rewolucyjny chaos. Austro-Węgry same z siebie rozpadły się na drobne kawałki. Ta sytuacja była dla Polaków po prostu idealna. W głębi serca dokładnie o czymś takim marzyli, ale nikt nie śmiał przypuszczać, że taki scenariusz jest realnie możliwy.

Polska bez większego wysiłku odrodziła się ex nihilo, stając się od razu bardzo dużym państwem. I chociaż nie odnotowano tutaj bezpośredniej interwencji Boga, można to niewątpliwie uznać za przejaw Bożej opieki nad tym narodem, który był Mu zawsze szczególnie odddany. Po dwóch latach istnienia państwo polskie mogło jednak zostać zniszczone w zarodku przez niezwykle ekspansywnych i bezwzględnych bolszewików. Rzadko zastanawiamy się nad tym, że Armia Czerwona doszła aż do Włocławka, a więc do samego środka Polski. Tymczasem jednak nagły zwrot akcji w dniu Wniebowzięcia Maryi spowodował całkowitą klęskę tych potężnych wojsk, które już szykowały się na podbój nie tylko Polski, ale nawet Europy. Według relacji uczestników, sama matka Boża ukazała się wtedy nad Polakami, doprowadzając wroga do paniki. Katolicy pogonili ich aż do Mińska, sprawiając, że ogromne tereny ruskie zostały przyłączone do Rzeczypospolitej i uratowane przez ateizacją oraz totalitaryzmem. Obiektywnie trzeba więc stwierdzić, że odzyskanie, a zaraz potem uratowanie niepodległości było czymś więcej niż tylko zbiegiem okoliczności.

W swoim Dzienniczku św. Faustyna wielokrotnie stwierdza (cytując również słowa samego Chrystusa), że Polska jest szczególnie ukochana przez Boga, a zwłaszcza Jego Matkę, zawdzięczając właśnie im swoje istnienie. Zresztą także w szerokim świecie mawia się, że Nieszczęścia Polski są dowodem na istnienie Boga. Faktycznie, Opatrzność jednak czuwa. Zresztą pokazała to także przy innych okazjach, ale tu trzeba by już przywołać całą historię Polski albo i świata. Na 11 listopada to niech wystarczy.