Archiwa tagu: chrzest

Jeden Kościół

Ostatnio obchodziliśmy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Taka inicjatywa jest bardzo potrzebna, ponieważ wszyscy stanowimy jedną rodzinę.

Ludzie religijni mają skłonność do wyolbrzymiania różnic pomiędzy wyznaniami. Jednak ci, którzy są prowadzeni przez Ducha Świętego, wiedzą, że więcej nas łączy niż dzieli. Łączy nas jeden chrzest, jeden Chrystus, jeden Duch, jedna wiara w przebaczenie grzechów. A to są podstawy wszystkiego.

Oczywiście w obrębie chrześcijaństwa są pewne różnice. Prawosławni mają sakramenty takie same jak katolicy, ale ze względów geograficznych wyodrębnili się pod względem prawnym. Natomiast spory teologiczne dotyczą drugorzędnych kwestii i obecnie uważa się, że wynikają one z odmienności językowej.

Protestanci też są odrębni, a przy tym różnice są często większe. Trudno zresztą mówić o protestantyzmie jako jednej całości, ponieważ sam w sobie jest on rozczłonkowany. Kościoły i wspólnoty wyrosłe z reformacji prowadzą jednak dialog ekumeniczny i są w tej mierze tak duże sukcesy, jak wspólna deklaracja o usprawiedliwieniu luteran i katolików. Deklaracja ta dotyczy spraw najbardziej fundamentalnych, które w XVI wieku stały się przedmiotem kontrowersji – teraz jednak okazało się, ze stanowiska obu stron są w istocie zbliżone.

Jak mówi Credo, wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. On obejmuje wszystkich chrześcijan, a nawet więcej – wszystkich ludzi. Nawet tych, którzy o tym nie wiedzą. Kościół jest tym, co jednoczy całą ludzkość, bo Jezus umarł za wszystkich. Bez wyjątku. dlatego On sam modlił się, aby wszyscy stanowili jedno – jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie; aby i oni stanowili w Nas jedno – aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał (J 17,21).

Istota chrześcijaństwa

Wielki Piątek upamiętnia wydarzenie, które ma centralne znaczenie dla świata. Na co dzień jesteśmy zasypywani rzeczami drugorzędnymi – także tymi religijnymi. W tym natłoku często tracimy z oczu główny cel, dlatego warto z pewnością wyjaśnić, na czym on właściwie polega.

Pewnego razu nauczycielka w liceum zadała pytanie: Jak jednym zdaniem streścić chrześcijaństwo? Bez wahania odpowiedziałem: Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Tak genialna intuicja potwierdzałaby istnienie Ducha św., bo chociaż jest to formuła katechetyczna, to trzeba było wybrać ją spośród innych (jest to faktycznie najważniejsza z tzw. głównych prawd wiary).

O to właśnie chodzi: Jezus ofiarował swoje życie, żeby wyprosić dla nas wszystkich wieczne szczęście. Jest to zarazem największe poświęcenie i największe dobrodziejstwo. A więc największa miłość. To nie żaden frazes, tylko brutalna rzeczywistość. Chrystus pozwolił nam dokonać odkrycia na miarę stu Nobli: on = dobro = Bóg.

Co z tego wynika w praktyce? Po pierwsze, mamy mu zaufać. Wtedy poprosimy go o przebaczenie, a on nam tego na pewno nie odmówi. Po drugie, powinniśmy mu się odwdzięczać. Jak? Pomagając ludziom tak jak on. Wtedy on też będzie szczęśliwy.

Ta elementarna prawda ma fundamentalne znaczenie nie tylko w wielki Piątek i nie tylko w Roku Miłosierdzia, ale zawsze i wszędzie. Nie zapominajmy o niej, ale przeciwnie – przekazujmy ją każdemu słowem i czynem.