Archiwa tagu: Chiny

Supermocarstwo

W „Nowej encyklopedii powszechnej PWN” z połowy lat 90. czytamy:

Po rozpadzie ZSRR i obozu komunistycznego S[tany] Z[jednoczone], ze względu na swój potencjał militarny, gosp[odarczy], intelektualny, poziom cywilizacyjny i pozycję polit[yczną], stały się jedynym supermocarstwem. (t. 6, s. 22)

Jednak świat się zmienia; jak pokazuje historia, imperia nieustannie powstawały i upadały. Obecnie na horyzoncie pojawiają się aż dwaj konkurenci dla USA: integrująca się Unia Europejska i rozwijające się Chiny.

Najbardziej miarodajnym wskaźnikiem potęgi jest PKB (według parytetu siły nabywczej). Z około 100 bilionów $, jakie rocznie wytwarza świat, połowa przypada na te trzy państwa, rozkładając się pomiędzy nie mniej więcej równomiernie. Indie i Japonia zostają wyraźnie w tyle (choć te pierwsze systematycznie odrabiają dystans).

Hegemonia USA została zatem zakwestionowana; widać to zresztą ostatnio na wielu płaszczyznach. Polacy mogą się na to obrazić, ale z drugiej strony powinni się cieszyć, bo przecież odgrywają w UE pierwszoplanową rolę. Poza tym Chiny są coraz mniej komunistyczne, a coraz bardziej chrześcijańskie.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na zdumiewająco słabą pozycję Rosji. Jej PKB jest kilkakrotnie niższe od liderów, porównywalne z Niemcami, Francją czy Wielką Brytanią. Jest ona wprawdzie potęgą surowcową (w końcu rozpościera się przez pół globu) i militarną (choć jej armia jest przestarzała), ale to jednak za mało. Nie powinniśmy się jej bać.

W ciągu zaledwie jednego pokolenia układ sił zupełnie się zmienił. Ale historyka to nie dziwi. Mocarstwa przemijają, a Kościół trwa na wieki.

Największe miasto świata

Która z metropolii jest największa? Gdy miałem 10 lat, moją ulubioną lekturą był rocznik statystyczny. Sporządziłem wtedy książeczkę, gdzie zamieściłem takie zestawienie. Teraz źródeł informacji jest więcej. Na ich podstawie można stwierdzić, że istnieje grupa miast, które mają około 20 mln mieszkańców (licząc oczywiście całą aglomerację, a nie tylko granice administracyjne). Są to: Nowy Jork, Meksyk, São Paulo, Lagos, Kair, Karaczi, Bombaj, Delhi, Dżakarta, Manila, Szanghaj, Pekin i Seul (jak widać, Europa została w tyle). Za najludniejsze uważa się tym niemniej Tokio, które można oszacować na 30 milionów (pomijam chińskie Chongqing, które formalnie stanowi jedno miasto, ale ma powierzchnię równą Czechom).

Obecnie sytuacja jednak się zmienia. Na południowym wschodzie Chin płynie Rzeka Perłowa (Zhu Jiang, w górnym biegu zwana Xi Jiang). Ponad 100 km od jej ujścia znajduje się słynny port Kanton (Guangzhou) – przez wieki okno cesarstwa na świat. Nad samym morzem leży z kolei Hongkong – kolonia brytyjska, która w 1997 została oddana Chińczykom, a także portugalskie do niedawna Makau. Po dojściu do władzy Deng Xiaopinga w rejonie tym powstała specjalna strefa ekonomiczna, która zaczęła szybko się rozwijać; na surowym korzeniu zbudowano m.in. 10-milionowe Shenzen, miasto partnerskie Poznania. Skutek jest taki, że cały opisywany obszar zaczyna zlewać się w jedną całość o ludności większej niż Polska. Niedługo zatem w rankingu, od razu na pierwszym miejscu, pojawi się nowa metropolia.

Tempora mutantur. Kto 20 lat temu spodziewałby się czegoś takiego? Trudno odmówić Chinom perspektywicznego myślenia. Ale trzeba też przyznać, że komunizm jest już passé. Chińczycy otworzyli się na świat i dobrze na tym wyszli.