Mateusz – dobry grzesznik

Wczoraj obchodziliśmy dzień świętego Mateusza. Co o nim wiemy? Na pewno był jednym z apostołów, pochodzącym z Kafarnaum nad jeziorem Genezaret (podobnie jak bracia: Piotr i Andrzej oraz Jakub Większy i Jan Ewangelista). Ewangelie synoptyczne opisują nawet jego powołanie (Mt 9,9-13; Mk 2,13-17; Łk 5,27-32). Jezus powiedział do niego: Pójdź za mną!

To nie koniec tej historii. Chrystus ucztował bowiem z celnikami takimi jak Mateusz – czyli z tymi, których uznawano za wyzyskiwaczy. Rygorystycznie nastawieni faryzeusze pytali Go, czemu to tobi. A On odpowiedział: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy źle się mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” (Oz 6,6). Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Co później działo się z Mateuszem, znanym również jako Lewi? Starożytna tradycja podaje, że zanim wyruszył w dalekie kraje, gdzie umarł śmiercią męczeńską, głosił dobrą nowinę Żydom. Dla nich właśnie miał napisać Ewangelię ukazującą Kościół jako nowy naród wybrany i składającą się z 5 wielkich mów przedzielonych opisami czynów Jezusa. Przypisuje mu się również autorstwo kilku apokryfów.

Relikwie Mateusza znajdują się w katedrze w Salerno koło Neapolu. I nawet jeśli tam nie dotrzemy, to możemy uczyć się od niego, jak się nawrócić. Bo u Boga każdy grzesznik ma szansę zostać świętym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *