Kryzys religijności?

Ostatnio naszym krajem wstrząsnęła informacja, że statystyki pobożności lecą na łeb, na szyję. Kiedy to usłyszałem, byłem jednak sceptyczny; dotychczasowe dane bowiem na nic takiego nie wskazywały. Postanowiłem więc sprawdzić u źródła, czyli w badaniu CBOS, które obejmuje dekadę po śmierci Jana Pawła. I rzeczywiście, moja intuicja okazała się słuszna; media jak zwykle, dla wzbudzenia zainteresowania, zrobiły z igły widły.

Jakie są zatem fakty? Otóż religijność rzeczywiście zaczęła spadać. Wzrosła o parę procent liczba osób niewierzących i niepraktykujących (dotąd stabilna), natomiast współczynnik dominicantes obniżył się o kilka (czyli tyle, co przez poprzednie 20 lat). Trzeba przy tym zauważyć, że z jednej strony, rok 2005 był wyjątkowo pomyślny i należało się spodziewać korekty w dół, a z drugiej – w ostatnich dwóch latach można zaobserwować wyhamowanie tych tendencji (przypuszczalnie tzw. efekt Franciszka).

CBOS przyjrzał się także trzem grupom ryzyka: młodym, z wielkich miast i wykształconym (yuppie – Young Urban Professional). Okazuje się, że faktycznie wszystkie one mają się stosunkowo źle, ale najgorzej – miastowi. Ciekawe zjawisko da się przy tym dostrzec w przypadku studentów: o ile w roku 2011/2012 (zapewne na fali popularności Palikota) doszło do załamania, o tyle później (gdy polityczna moda się zmieniła) nastąpił wzrost.

Laicyzacja zatem przyszła i do nas, ale nie jest tak źle, jak to przedstawiają. Bądźmy krytyczni i wstrzemięźliwi, bo media zawsze karmią się sensacją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *