Miesięczne archiwum: Marzec 2015

Kryzys religijności?

Ostatnio naszym krajem wstrząsnęła informacja, że statystyki pobożności lecą na łeb, na szyję. Kiedy to usłyszałem, byłem jednak sceptyczny; dotychczasowe dane bowiem na nic takiego nie wskazywały. Postanowiłem więc sprawdzić u źródła, czyli w badaniu CBOS, które obejmuje dekadę po śmierci Jana Pawła. I rzeczywiście, moja intuicja okazała się słuszna; media jak zwykle, dla wzbudzenia zainteresowania, zrobiły z igły widły.

Jakie są zatem fakty? Otóż religijność rzeczywiście zaczęła spadać. Wzrosła o parę procent liczba osób niewierzących i niepraktykujących (dotąd stabilna), natomiast współczynnik dominicantes obniżył się o kilka (czyli tyle, co przez poprzednie 20 lat). Trzeba przy tym zauważyć, że z jednej strony, rok 2005 był wyjątkowo pomyślny i należało się spodziewać korekty w dół, a z drugiej – w ostatnich dwóch latach można zaobserwować wyhamowanie tych tendencji (przypuszczalnie tzw. efekt Franciszka).

CBOS przyjrzał się także trzem grupom ryzyka: młodym, z wielkich miast i wykształconym (yuppie – Young Urban Professional). Okazuje się, że faktycznie wszystkie one mają się stosunkowo źle, ale najgorzej – miastowi. Ciekawe zjawisko da się przy tym dostrzec w przypadku studentów: o ile w roku 2011/2012 (zapewne na fali popularności Palikota) doszło do załamania, o tyle później (gdy polityczna moda się zmieniła) nastąpił wzrost.

Laicyzacja zatem przyszła i do nas, ale nie jest tak źle, jak to przedstawiają. Bądźmy krytyczni i wstrzemięźliwi, bo media zawsze karmią się sensacją.

Supermocarstwo

W „Nowej encyklopedii powszechnej PWN” z połowy lat 90. czytamy:

Po rozpadzie ZSRR i obozu komunistycznego S[tany] Z[jednoczone], ze względu na swój potencjał militarny, gosp[odarczy], intelektualny, poziom cywilizacyjny i pozycję polit[yczną], stały się jedynym supermocarstwem. (t. 6, s. 22)

Jednak świat się zmienia; jak pokazuje historia, imperia nieustannie powstawały i upadały. Obecnie na horyzoncie pojawiają się aż dwaj konkurenci dla USA: integrująca się Unia Europejska i rozwijające się Chiny.

Najbardziej miarodajnym wskaźnikiem potęgi jest PKB (według parytetu siły nabywczej). Z około 100 bilionów $, jakie rocznie wytwarza świat, połowa przypada na te trzy państwa, rozkładając się pomiędzy nie mniej więcej równomiernie. Indie i Japonia zostają wyraźnie w tyle (choć te pierwsze systematycznie odrabiają dystans).

Hegemonia USA została zatem zakwestionowana; widać to zresztą ostatnio na wielu płaszczyznach. Polacy mogą się na to obrazić, ale z drugiej strony powinni się cieszyć, bo przecież odgrywają w UE pierwszoplanową rolę. Poza tym Chiny są coraz mniej komunistyczne, a coraz bardziej chrześcijańskie.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na zdumiewająco słabą pozycję Rosji. Jej PKB jest kilkakrotnie niższe od liderów, porównywalne z Niemcami, Francją czy Wielką Brytanią. Jest ona wprawdzie potęgą surowcową (w końcu rozpościera się przez pół globu) i militarną (choć jej armia jest przestarzała), ale to jednak za mało. Nie powinniśmy się jej bać.

W ciągu zaledwie jednego pokolenia układ sił zupełnie się zmienił. Ale historyka to nie dziwi. Mocarstwa przemijają, a Kościół trwa na wieki.

Religijność Polaków

Na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza CBOS co miesiąc prowadził badania podstawowych wskaźników pobożności. Co prawda wysuwa się pewne zastrzeżenia co do metodologii tego ośrodka, ale ogólne tendencje tak czy inaczej można na tej podstawie stwierdzić:

  1. Liczba wierzących pozostaje bez zmian.
  2. Odsetek praktykujących powoli, ale systematycznie spada.
  3. Kobiety są bardziej religijne.
  4. Mieszkańcy wsi także.
  5. Młodzi początkowo też, ale obecnie już nie.
  6. Osoby wykształcone dawniej były mniej pobożne, ale teraz ta specyfika zaniknęła.

Dwa ostatnie punkty można tłumaczyć tym samym: upowszechnieniem studiów wyższych.

Biorąc pod uwagę, że zgodnie z danymi ISKK wskaźnik communicantes znacznie wzrósł, postępującą laicyzację w przypadku Polski należy uznać za mit. Duża w tym zasługa JP2, chociaż zapewne nie tylko.

Popularność Palikota (co od początku przewidywałem) okazała się chwilowym kaprysem. Rekordowo niskie notowania lewicy sugerują, że antykościelne nastroje są raczej w defensywie.

Co prawda najnowszy raport CBOS, obejmujący dekadę po śmierci papieża, wskazuje na pewien spadek, ale z wyraźnymi wnioskami należy jeszcze poczekać. Na razie większość danych przemawia za stabilnością sytuacji.

Największe miasto świata

Która z metropolii jest największa? Gdy miałem 10 lat, moją ulubioną lekturą był rocznik statystyczny. Sporządziłem wtedy książeczkę, gdzie zamieściłem takie zestawienie. Teraz źródeł informacji jest więcej. Na ich podstawie można stwierdzić, że istnieje grupa miast, które mają około 20 mln mieszkańców (licząc oczywiście całą aglomerację, a nie tylko granice administracyjne). Są to: Nowy Jork, Meksyk, São Paulo, Lagos, Kair, Karaczi, Bombaj, Delhi, Dżakarta, Manila, Szanghaj, Pekin i Seul (jak widać, Europa została w tyle). Za najludniejsze uważa się tym niemniej Tokio, które można oszacować na 30 milionów (pomijam chińskie Chongqing, które formalnie stanowi jedno miasto, ale ma powierzchnię równą Czechom).

Obecnie sytuacja jednak się zmienia. Na południowym wschodzie Chin płynie Rzeka Perłowa (Zhu Jiang, w górnym biegu zwana Xi Jiang). Ponad 100 km od jej ujścia znajduje się słynny port Kanton (Guangzhou) – przez wieki okno cesarstwa na świat. Nad samym morzem leży z kolei Hongkong – kolonia brytyjska, która w 1997 została oddana Chińczykom, a także portugalskie do niedawna Makau. Po dojściu do władzy Deng Xiaopinga w rejonie tym powstała specjalna strefa ekonomiczna, która zaczęła szybko się rozwijać; na surowym korzeniu zbudowano m.in. 10-milionowe Shenzen, miasto partnerskie Poznania. Skutek jest taki, że cały opisywany obszar zaczyna zlewać się w jedną całość o ludności większej niż Polska. Niedługo zatem w rankingu, od razu na pierwszym miejscu, pojawi się nowa metropolia.

Tempora mutantur. Kto 20 lat temu spodziewałby się czegoś takiego? Trudno odmówić Chinom perspektywicznego myślenia. Ale trzeba też przyznać, że komunizm jest już passé. Chińczycy otworzyli się na świat i dobrze na tym wyszli.

Lutowe sondaże

Jak przedstawia się średni wynik badań preferencji partyjnych z ostatniego miesiąca, po odliczeniu niezdecydowanych?

luty

Tym razem opcje polityczne pogrupowały się wyraźnie w trzy pary. Na czele bez zmian – Platforma dość wyraźnie przed zjednoczoną prawicą. W II lidze również utrzymuje się remis postkomunistów z ludowcami.

Najciekawsze rzeczy dzieją się pod koniec stawki. Okazuje się, że nowa partia Janusza Korwina-Mikkego od razu przejęła większość wyborców KNP. Osobowość lidera jest zatem w tym obozie silniejsza niż szyld partyjny. To rozbicie jednak utrudnia znacznie dostanie się do sejmu. Żadnych szans nie ma zaś, mimo odbicia się od dna, drużyna Janusza Palikota.

Wszystko wskazuje zatem nadal na to, że u władzy pozostanie koalicja chadeków. Tym niemniej przyszły parlament niemal na pewno będzie bardziej konserwatywny niż obecny.